Wspomnienia wiceprezesa Wisły Kraków

1906

Tadeusz Kucz – to piłkarz i działacz Wisły Kraków. W latach trzydziestych był wiceprezesem TS, a później członkiem Rady Seniorów tego klubu. Prywatnie był też lekarzem weterynarii, w czasie I wojny światowej żołnierzem Legionów, a w czasie II uczestniczył w kampanii wrześniowej. Strona historiawisly.pl błędnie podaje, że to „piłkarz Wisły w pierwszym roku działalności klubu, prawdopodobnie jeden z jego założycieli” co jak się za chwilę przekonamy nie jest prawdą, więc wpis – ten [1] – o Kuczu wymaga korekty.

Wspomnienia Tadeusza Kucza zostały we fragmentach opublikowane w fenomenalnej książce Janusza Kukulskiego „Pierwsze mecze, pierwsze bramki…” wydanej w 1988, ale aż do tej pory nie były znane w całości. A są dwa bardzo ważne powody by posłuchać co ma do powiedzenia:

  • Po pierwsze Tadeusz Kucz grał w meczu 4 czerwca 1906. Tego dnia rozegrano w Krakowie dwa bardzo ważne mecze z lwowianami. Po raz pierwszy zobaczono w Krakowie wtedy piłkę nożną na serio, dotąd dominowało radosne, powiedzielibyśmy podwórkowe granie z dość swobodnymi zasadami. Tadeusz Kucz zagrał w tym meczu i grał również w kolejnych spotkaniach w roku 1906. Jest to zatem człowiek, który obserwował narodziny krakowskiego futbolu od początku i to jako aktywny uczestnik.
  • Po drugie Tadeusz Kucz był uczniem II Szkoły Realnej. To szkoła (odpowiednik technikum), w której narodziła się Wisła Kraków. To właśnie w tej szkole nauczyciel Tadeusz Łopuszański powołał do życia ten klub. Właśnie ów profesor przymusił lub skłonił Kucza do przejścia z Cracovii do Wisły. Tadeusz Kucz jest zatem osobą, która powstawanie Wisły obserwowała na żywo, codziennie w szkole razem ze swoimi kolegami-wiślakami.

Tadeusz Kucz (pierwszy z lewej w dolnym rzędzie) przed meczem z Czarnymi Lwów 4 czerwca 1906.

Oddajmy mu zatem głos. Oto wspomnienia Tadeusza Kucza (z zachowaną oryginalną pisownią).

Podczas ćwiczeń w Parku Jordana zostałem wybrany do pierwszej jedynastki piłki nożnej „Klubu studenckiego”, który w czerwcu 1906 r. rozegrał słynny mecz z „Czarnymi” ze Lwowa w.g. systemu angielskiego. Był to okres przełomowy w grze piłki nożnej w Krakowie.

Dotychczas, mimo, że znaliśmy ogólne przepisy systemu angielskiego, odpowiadał nam sposób rozgrywki swobodny (kto świetnie „wózkował” i miał dobry szpurt, gnał naprzód, a za nim cała chmara rozkrzyczanych kolegów).

Groza przyszłego meczu z „Czarnymi” zorganizowała nas. Na gwałt szyto koszulki‚ kostiumy, trzewiki własne zabezpieczyliśmy wycinkami skóry przed poślizgiem na boisku trawiastym (dotychczas graliśmy na największym boisku nr. XII lecz trawa dawno znikła, a tumany kurzu ulatniały się w powietrzu podczas rozgrywających się meczy).

W pierwszej 11-tce grałem jako prawy pomocnik. Przez kilkanaście dni treningu opanowaliśmy zasadę gry nowym systemem. Z ciężkim bólem ambicje indywidualne zostały w pewnym stopniu ukrócone na korzyść gry zespołowej. Była to drużyna złożona ze studentów wyższych klas i Kolegów z Seminarium nauczycielskiego, a więc zespół ambitny, inteligentny, mający najwyższe zalety sportowe i technikę gry w piłkę nożną. Na treningi przychodził dr. Jordan, twórca idei sportu młodzieżowego, przychodzili profesorowie szkół zainteresowani naszymi postępami.

Trawiaste boisko (na prawo od głównego wejścia do Parku dr Jordana), było za małe w stosunku do wymaganych przepisów. Z góry przygotowani byliśmy na przegraną, wszak „Czarni” obok „Pogoni” byli najsilniejszym zespołem, zgranym od paru lat. Nic więc dziwnego, że pierwsze minuty gry należały do „Czarnych”. Uważaliśmy ich grę główką za coś nadzwyczajnego-rewelację. Potem i my próbowaliśmy wychwytywać głową górne piłki i przekonaliśmy się, że to wcale nie boli, nie jest niebezpieczne.

W pierwszej połowie gry „Czarni” zdobyli jedną bramkę, a druga połowa była już bezbramkową. Rewanż miał być we wrześniu tego samego roku tj. 1906-go. Następne boisko byłe już przepisowej wielkości na Błoniach trochę nierówne, ale nie mieliśmy pozwolenia na niwelowanie terenu, niszczenia darni trawiastej, cennej dla setki pasących się koni i krów. Ułożyliśmy program treningów (3 razy w tygodniu). Polegał on na punktualnej zbiórce na dawnej rogatce i wolnym biegu do małych Błoń i zpowrotem do Parku Jordana. Następnie po ochłodzeniu był prysznic.

Mieliśmy sprzęt tj. liny na otoczenie boiska, przepisowe buty futbolowe, i parę piłek, kostiumy klubowe no i zapał. W okresie wakacyjnym trenowaliśmy intensywnie zwłaszcza wytrzymałość w biegach, dokładność w podawaniu w czasie gry. Każdy musiał współpracować z prowadzącym grę w ataku, stale szukać dogodnego stanowiska do przyjęcia piłki. Ruch, szybkość, decyzji, zmiana systemu gry – „nie w koło Macieju” (te same zagrania oriętujące przeciwnika), strzały zaskakujące z każdej pozycji to walory dobrego zgranego zespołu.

Jeszcze we wakacje mieliśmy możność zagrania z amatorskim Klubem Cyrku amerykańskiego (Cyrk zatonął na statku podczas zderzenia z górą lodową). Wygrana nasza 1-0 była dobrą prognozą na Lwów. Któregoś dnia września ta sama drużyna krakowskich studentów zmierzyła się poraz drugi z „Czarnymi”. Wygraliśmy ten mecz 1-0 byliśmy równorzędną drużyną.

„Czarni” – bogaty w zasoby Klub sportowy – przyjął nas serdecznie zapraszając na obiad, kolację i do teatru.

W Krakowie ze studenckiego Klubu wyłoniła się „CRACOWIA”, później powstał „Klub różowych WISŁA”. Ja grałem w „Cracowi” jednak niedługo bo już wiosna, 1907 r. na skutek interwencji Prof. Łopuszańskiego, cała pomoc „Cracowi” przeszła do „Wisły”, w której liczbowo przeważali studenci z II Szkoły Realnej.

Posumujmy co wiemy z tych wspomnień:

  • Po pierwsze Tadeusz Kucz opisuje historię drużyny znanej najpierw jako I. drużyna studencka, potem I. Klub Studencki, a wreszcie jak Biało-Czerwoni. Opisuje ją w sposób ciągły. Jest to historia cały czas tej samej drużyny. Zaczyna się treningami przed meczami w 1906, w maju skoro treningi jak pisze trwały dni kilkanaście, obejmuje rewanż jesienny we Lwowie, a kończy wraz z odejściem Kucza z drużyny noszącej już wtedy nazwę Cracovia na wiosnę 1907. Kolejne potwierdzenie – po notatkach prasowych – że Biało-Czerwoni to ta sama drużyna, która grała 4 czerwca 1906 w Zielone Świątki. To ważne, albowiem przesuwa datę powstania Biało-Czerwonych na ten dzień (dotąd umownie przyjmowano lato tego roku), czy wręcz moment rozpoczęcia pierwszych treningów. Pamiętajmy, że Biało-Czerwoni połączyli się w 1907 z Cracovią. Jeśli przyjąć starą zasadę, że datą założenia klubu po fuzji jest data powstania starszego z nich to datą powstania Cracovii nie powinien być 13 czerwca 1906 (kiedy powstał klub akademicki), ale 4 czerwca 1906 lub bliżej nieznany dzień w maju 1906 – moment rozpoczęcia treningów przez tę drużynę. Do rewolucji na podstawie samych wspomnień, nie namawiam, pozostańmy przy dobrze udokumentowanej dacie 13 czerwca 1906. Ze świadomością, że jest to najpewniej data powstania młodszego z podlegających fuzji klubów. 
  • Po drugie Tadeusz Kucz – przypomnijmy uczeń II Szkoły Realnej, w której Wisła została założona – uznaje, że Cracovia była pierwsza, że to Pasy są najstarszym klubem, a dopiero później powstała Wisła. Ta wypowiedź jest zgodna z oficjalnym urzędowym sprawozdaniem tej szkoły podającym, że założenie Wisły miało miejsce we wrześniu 1906. I jest to przede wszystkim wypowiedź bardzo ważna bo napisana przez osobę, która powinna być autorytetem dla kibiców Wisły jako jeden z pierwszych jej piłkarzy, działacz klubowy i szanowany członek Rady Seniorów TS. 

Powtórzmy to zatem jeszcze raz: piłkarz z 1906 i wiceprezes Wisły Kraków przyznaje, że jest ona młodsza od Cracovii. 

Biografię Kucza podlinkowałem powyżej to dodam jeszcze link do meczu z 4 czerwca 1906 – [2] z poprawnym wynikiem.

2 myśli na temat “Wspomnienia wiceprezesa Wisły Kraków

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s