Jak spadała Cracovia (6)

1970

Sezon 69/70 zaczął się dobrze. W pierwszej kolejce u siebie Cracovia pokonała Zagłębie Wałbrzych 2:1. Kto mógłby wtedy przypuszczać, że następne ligowe zwycięstwo na stadionie przy alei Puszkina (taki adres był wówczas) fani Cracovii zobaczą dopiero po … 15-tu miesiącach? A jeśli trzymamy się ekstraklasy to kolejna wiktoria zajęła niemal co do dnia … 13 lat.

W całym sezonie Pasy wygrały dwa mecze, drugie zwycięstwo na wiosnę na wyjeździe nad Pogonią Szczecin. W czwartej i piątej kolejce mogły jeszcze zmylić remisy, ale już po siódmej Cracovia była w strefie spadkowej, a po dziewiątej zajęła miejsce ostatnie i już go nie opuściła. To był beznadziejny sezon pełen porażek i czasem remisów i wskazanie momentu gdy stało się to o czym wszyscy od dawna wiedzieli czyli spadek jest nieco sztuczne, ale spróbujmy.

Dół tabeli przed kolejką 24-tą (z 26) tak oto wyglądał (kolejno mecze, punkty i bramki):

spadala6

Teoretycznie cień szansy jeszcze był. Wygrać wszystko, a rywale winni wszystko przegrać. Trzy mecze Cracovii to u siebie Legia, wizyta w Szombierkach i ponownie w domu sosnowieckie Zagłębie. W tej 24-tej los ciekawie złączył rywali. Odra, dzień wcześniej grała z Ruchem i przegrała. A Ruch ściągał się korespondencyjnie z Legią o tytuł mistrza. Legia miała 5 punktów przewagi i zwycięstwo w Krakowie dawało jej tytuł .

I dało. W niedzielę 14 czerwca 1970 po golu Deyny i Gadochy i koniec matematycznych wyliczeń. Legia świętowała mistrza, a Cracovia opłakiwała szósty spadek z ekstraklasy.

11 punktów, tyle już Cracovii zostało. Rywale natomiast odżyli i wygrali po dwa ostatnie mecze. Odnotujmy, że 11 punktów to tyle co w 1952 i o 4 więcej niż w 1962. Ale tamte wyniki osiągnięto w 10 meczach, w 1969/70 było ich aż 26.

O tamtym meczu nieco więcej w encyklopedii Cracovii czyli tu [1].

Rok później, w sezonie 70/71 stało się coś co nie stało się nigdy wcześniej: Cracovia spadła do trzeciej ligi! Znów 11 punktów, ale w aż 30 spotkaniach. Sezon 71/72 przyniósł coś jeszcze gorszego spadek Pasów na czwarty poziom ligowy , a była nim wtedy … liga okręgowa. Rok po roku z pierwszej do czwartej ligi. Z ekstraklasy do okręgówki.

Jak wracała Cracovia (6)

1969

Pierwszy po spadku z ekstraklasy sezon 67/68 nie był udany. Po prawdzie okazał się być najgorszym sezonem Cracovii – wówczas, bo później jak wiadomo bywało znacznie gorzej. Klub z Krakowa walczył długo o awans, ale była nim Garbarnia bo Cracovia ani przez chwilę nie znalazła się czołówce. Przeciwnie kilkakrotnie znalazła się w strefie spadkowej (dość szerokiej bo aż 4 z 16 zespołów liczącej), ulubioną lokatą było miejsce o 1-2 wyżej niż nad spadkowym. Ostatecznie Pasy zajęły w lidze miejsce zaledwie dziesiąte, wyprzedzone po raz pierwszy w historii przez Hutnika. Zatem aż trzy krakowskie kluby odniosły tego roku wynik lepszy od Cracovii i to też nigdy wcześniej się nie zdarzało.

Sezon 68/69 okazał się być dużo lepszym. Pasy od początku były w grze o pierwszą ligę. Już w czwartej kolejce znalazły się na miejscu premiowanym awansem, a od ósmej kolejki już bez przerwy do końca były liderem lub wiceliderem.

Głównym rywalem była Gwardia Warszawa, która kilka kolejek przed końcem osiągnęła bezpieczną przewagę i zapewniła sobie awans. Zostawała zatem walka o drugie dające awans miejsce.

Przed przedostatnią, 29-tą, kolejką góra tabeli tak prezentowała się w taki oto sposób (kolejno mecze, punkty i bramki):

wracala6

15 czerwca spotkały się Cracovia i Górnik Wałbrzych. Mecz grano w Krakowie, jesienią Pasy przegrały 2:0. Tym razem wystarczała wygrana by bez oglądania się na wyniki rywali zapewnić sobie awans. W razie remisu awans dawało 1 lub 0 punktów ŁKSu w jego meczu z Gwardią Warszawa, w razie porażki kwestia awansu zostałaby rozstrzygnięta za tydzień. Możliwy był nawet scenariusz  z dodatkowym barażowym spotkaniem na neutralnym stadionie. Dodajmy, że w ostatniej kolejce Cracovia miała w planie grę z Gwardią w Warszawie, wobec takiej perspektywy spotkanie z gośćmi z Wałbrzycha było kluczowe.

20 tysięcy widzów Krakowie gola nie zobaczyło. Ale to wystarczyło by wyprzedzić Górnika i Unię (która zremisowała, ale nie miało to już żadnego znaczenia). A ŁKS nie wykorzystał szansy bo w meczu u siebie z Gwardią zdobył tylko jeden punkt po remisie 2:2.

Kibice ponieśli po ulicach Krakowa biało-czerwone sztandary Cracovii – Pasy wróciły do ekstraklasy!

O tamtym meczu więcej w encyklopedii Cracovii czyli tu [1].

Tydzień później w ostatniej kolejce w Warszawie na stadionie Gwardii w meczu II ligi spotkały się dwa kluby już pierwszoligowe. „Nim piłkarze obu zespołów rozpoczęli grę, były gratulacje, kwiaty, życzenia dobrej postawy w ekstraklasie.”. A potem Cracovia zwyciężyła.

Nikt jeszcze nie wiedział, że to ostatni awans klubu przed bardzo, bardzo złymi czasami.

Jak spadała Cracovia (5)

1967

Tak krótko jeszcze nie było. Tym razem po awansie Pasy spędziły w ekstraklasie … jeden sezon. 1966/67. Początkowo nie wyglądało to źle, po szóstej kolejce Cracovia była nawet na 4-tym miejscu po drodze notując nokautując Pogoń 5:0. Potem jednak przyszło kilka porażek i w 11 kolejce Pasy wylądowały na miejscy spadkowym, dwie kolejki później zostały czerwoną latarnią i tak im zostało do końca ligi. Prawie, bo na jedną kolejkę opuściły ostatnie miejsce, a nawet strefę spadkową. Stało się tak po remisie z ówczesnym liderem Zagłębiem Sosnowiec.

Nadzieja więc była. 24-ta kolejka czyli trzecia od końca przyniosła Pasom zwycięstwo nad chorzowskim Ruchem, wówczas trzecią drużyną drużyną.

Przed przedostatnią kolejką dół tabeli tak się oto kształtował (kolejno mecze, punkty i bramki):

spadala5

Sprawa utrzymania była zatem złożona i zależała od wyników konkurentów. Dodatkowo w ostatniej kolejce miały spotkać się Śląsk i Pogoń. Przedostania kolejka była dla Pasów dniem derbów. Do spotkania na stadionie Wisły doszło w sobotę. To o tyle ważne, że rywale w walce o utrzymanie grali dopiero nazajutrz w niedzielę.

Prasa była bezlitosna. Zawiedli zawodnicy kompletnie nie zainteresowani tym, że grają w Świętej Wojnie o utrzymanie. „Z tym, co zaprezentowali piłkarze Cracovii nie bardzo jest czego szukać także na II-ligowych boiskach – brak było w zespole Cracovii choćby cienia bojowości, nie za wiele było ambicji, brakło psychicznej odporności, a nonszalancję i brak zainteresowania wynikiem meczu obserwowaliśmy przede wszystkim u „renomowanych” zawodników.”

Po 90 minutach takiego widowiska było 3:0 i los Cracovii wydawał się przesądzony. Formalny wyrok przyszedł nazajutrz. Wprawdzie Zawisza swój mecz (z GKS Katowice) przegrał 0:1, ale polegli bytomianie bowiem zwyciężył i Śląsk (2:1 nad Polonią) i Pogoń (też 2:1, ale z Szombierkami). To już był koniec. Biało-czerwoni opuszczali ligę w sposób chyba najbardziej bolesny dla swoich kibiców. Cracovia spadła po kolejce, w której przegrała z Wisłą.


(kliknij aby powiększyć)

O tamtym meczu więcej w encyklopedii Cracovii czyli tu [1].

Jako ciekawostkę odnotujmy, że drugi z goli, ten do szatni, (oficjalnie przypisany zawodnikowi Wisły Sykcie) wg tej relacji prasowej „Dziennika Polskiego” zdobył samobójczo Stanisław Chemicz, w późniejszych latach znany jako historyk sportu czasów Krakowa pod okupacją i … trener wiślackiej szkółki piłkarskiej.

Jak wracała Cracovia (5)

1966

Tym razem nie było szybkiego powrotu do ekstraklasy i Pasy spędziły w II lidze cztery sezony. Przez trzy kolejne lata Pasiacy zajmowali zawsze zawsze to samo 5 miesce, dość szybko wyłączając się z walki o awans. Niemniej emocji fanom nie zabrakło, choć nie zawsze takich oczekiwanych. W pierwszym sezonie po spadku czyli 62/63 Cracovia zaczęła od okupacji  … ostatniego miejsca, dopiero w siódmej kolejce opuszczając strefę spadkową. Potem na chwilę wspięła się na premiowane awansem drugie by potem zakotwiczyć nieco pod szczytem tabeli. W sezonie 63/64 Pasy długo liderowały, ale jeszcze przed zimą opuściły czołówkę tabeli i już się tam nie wybrały ponownie. W 64/65 Cracovia znów podniosła ciśnienie swoich kibiców dwukrotnie witając w strefie spadkowej.

Czytając te wyniki warto pamiętać o jednej dacie. 16 grudnia 1963 doszło do największej tragedii w dziejach klubu  – spłonął stadion z historycznymi przedwojennymi trybunami. Sprawców podpalenia milicja nigdy nie nie ujęła, co domyślnych krakowian bardzo nie dziwiło. Odbudowa stadionu zajęła wiele lat i zrujnowała klubowe finanse. Dla tej opowieści to jednak ważne, że odtąd klub musiał grać na obczyźnie na Wawelu i na Wiśle.

1965/66 miał być sezonem innym. Rok 1966 był rokiem hucznie obchodzonego jubileuszu 60-lecia Cracovii i powszechnie oczekiwano z tej okazji awansu. Piłkarze dostosowali się do oczekiwań.

Z początku trudno było uwierzyć w awans bo drużyna w czwartej kolejce znalazła się na … 16-tym, ostatnim miejscu. Za to w siódmej była już na trzecim, w 11-tej na drugim (awansować miały dwa zespoły), a w 12-tej na pierwszym. I tak już zostało, do końca Cracovia nie dała odebrać sobie liderowania.

Awans rozstrzygnął się w kolejce 28-mej. Przed nią góra tabeli tak wyglądała (kolejno mecze, punkty i bramki):

wracala5

A teoretyczne szanse na awans z drugiego miało jeszcze aż siedem klubów – Unia Racibórz, Górnik Wałbrzych, MZKS Gdynia (czyli przyszła Arka), Victoria Jaworzno, Hutnik Nowa Huta, Lechia Gdańsk i Garbarnia Kraków. Cracovii wystarczał punkt w trzech meczach by mieć pewność, że Thorez Wałbrzych (który później zmieni nazwę na Zagłębie) już jej nie dogoni. 18 czerwca 1966 Pasy pojechały do Lublina zmierzyć się z Motorem. Dwie bramki po przerwie załatwiły sprawę. A jak się okazało i to nie było potrzebne. Thorez swój mecz zremisował (w Krakowie, z Garbarnią). Żadnych wątpliwości być nie mogło, 60-latka Cracovia wracała do ekstraklasy!

Odnotujmy, że cały ten sezon biało-czerwoni grali i awans wywalczyli na cudzym stadionie – wszystkie mecze rozgrywano na stadionie Wawelu.

(kliknij aby powiększyć)

O tamtym meczu więcej w WikiPasach czyli tu [1].

Dalej też było ciekawie. W następnym meczu Cracovia pojechała do Poznania, gdzie wygrała z Lechem degradując go do trzeciej ligi, o czym już kiedyś pisałem tu [2]. Dopiero 3 lipca zagrano ostatnią kolejkę, wreszcie biało-czerwoni wrócili na swój stadion, ale świętowanie awansu wypadło dość osobliwie. Krakowianie przecierali oczy ze zdumienia bo oto Pasy dały się ograć Stali Mielec … 1:5.

Interesująco przez te cztery lata w drugiej lidze zmieniali się lokalni rywale. Przez dwa sezony był to Wawel, potem zastąpiła go strącona z ekstraklasy Białą Gwiazda, a ją Hutnik. Tylko jedna Garbarnia przez te cztery lata stale towarzyszyła w lidze Pasom,  też jak Cracovia marząc o powrocie do wielkości.

Jak spadała Cracovia (4)

1962

Awans w 1960 wystarczył na półtora roku. Nie na dwa, a na półtora właśnie. 1961 Cracovia jak zawsze znalazła się w ogonie, ale tym razem oddaliła widmo spadku pokonując w przedostatniej kolejce ŁKS, a w ostatniej Stal Sosnowiec.

Rok 1962 to rok największej zmiany w polskim futbolu.  Zdecydowano się przestawić system rozgrywek. Dotąd zaczynano na wiosnę, a rundę rewanżową grano na jesieni. W nowym systemie, bardziej popularnym na Zachodzie, a mniej w naszym klimacie, rozgrywki miały się zaczynać jesienią, a kończyć wiosną. By zmiana taka była możliwa potrzebny by sezon przejściowy, trwający zaledwie pół roku – wyłącznie wiosnę 1962. Ekstraklasę podzielono na dwie grupy. Pasy wylądowały w grupie I, odmiennie niż drugi klub z miasta, co krakowian pozbawiło ligowych derbów.

Zaledwie 7 klubów w grupie oznaczało, że niemal każdy mecz był meczem z bliskim sąsiadem w tabeli. I niewielki był margines błędu w tych zaledwie 12-tu spotkaniach. Pasom dobrze nie poszło. Ostatnie miejsce zaczęły okupować już od drugiej kolejki. Opuściły ją na chwilę w siódmej po tym jak w Warszawie na Stadionie X-lecia (młodszym czytelnikom warto objaśnić , że to to samo miejsce gdzie dziś stoi Stadion Narodowy) zdemolowały Gwardię Warszawa 4:0. Cóż z tego skoro ósma kolejka przyniosła powrót na miejsce czerwonej latarni. A był to powrót pełen wstydu. W Zabrzu idący po mistrzostwo Górnik pokonał Cracovię aż 9:0 i nigdy przenigdy wcześniej ani później tak wielkiej klęski biało-czerwoni w żadnej lidze nie zaznali.

W dwunastej kolejce Cracovia pauzował, trzynasta, grana 10 czerwca, wlała nadzieję w serca krakowian. Z Łodzi Pasy przywiozły 2 punkty po zwycięstwie nad ŁKSem. Ile to mogło znaczyć – powiem tyle, że wszystkie zwycięstwa w tym sezonie już w tej notce wymieniłem.

Przed ostatnią kolejką dół tabeli tak się oto kształtował (kolejno mecze, punkty i bramki):

spadala4

A kto grał w ostatniej kolejce? Trudno o bardziej sprawiedliwy terminarz. W sobotę 16 czerwca o 18:00 Cracovia podejmowała na swoim stadionie nikogo innego jak właśnie reprezentanta znienawidzonego resortu, warszawską Gwardię. Gościom wystarczał remis, Cracovia musiała wygrać. 30 tysięcy kibiców przyszło zobaczyć to spotkanie. Gdyby to mogło wystarczyć…

Piłkarze? Grali bardzo ofiarnie i z wielką ambicją. Byli ofiarni i zaczepni. Ale gola nie strzelili. Pod bramką Gwardii ustawił się mur 8 piłkarzy bramkarza nie licząc i tego oto mur przebić się nie udało. 0:0 i spadek. Czwarty już.

<
(kliknij aby powiększyć)

O tamtym meczu więcej w encyklopedii Cracovii czyli tu [1].

A ostatni mecz kolejki ostatnim meczem w lidze nie był. Zaraz potem grano baraże o miejsca. Każdy klub grał ze zdobywca tego samego miejsca w drugiej grupie. Tak oto doszło do najbardziej bezsensownego meczu w historii ligi. Zdegradowana Cracovia spotkała się – dwukrotnie! – ze zdegradowaną Stalą Mielec by ustalić kto zleci z 14-tego miejsca, a kto tylko z 13-tego. Kto chce po szczegóły niechaj tu klika [2], ja zdradzę tylko, że gorszym z gorszych były Pasy.

Jak wracała Cracovia (4)

1960

Tym razem tylko rok zajął Cracovii pobyt w II lidze po spadku. Pomogła znacznie reforma – zdecydowano by od następnego sezonu, 1961, zrobić tylko jedną grupę II ligi i przy okazji zwiększono liczebność ekstraklasy z 12 do 14 klubów. Dzięki temu w 1960 awans mogły wywalczyć aż cztery drużyny, po dwie z każdej z grup II ligi. W południowej grupie jako faworytów wymieniano prócz Cracovii Piasta Gliwice i Garbarnię Kraków. Na marginesie derby w tym roku były potrojone bo w grupie był jeszcze Wawel.  Nieco mniejsze szanse na awans dawano Stali Mielec, choć to ona okazała się rewelacją końcówki sezonu. Przez pewien czas w walkę angażowała się jeszcze Unia Tarnów, choć pary starczyło jej tylko do połowy sezonu.

Kluczowa dla Cracovii była kolejka przedostatnia nosząca numer 21. Pasy były wówczas na pierwszym miejscu i to non-stop już od 9-tej kolejki, ale przewaga biało-czerwonych pod koniec zmalała. Dwie mecze przed końcem czołówka tabeli wyglądała tak (kolejno mecze, punkty, bramki):

wracala4

Aż dwa mecze tej kolejki dały Cracovii awans. Pasy potrzebowały punkt i punkt zdobyły. 16 października 1960 w Tarnowie zremisowały z Unią Tarnów 1:1. Ale inny mecz przykuwał wtedy uwagę fanów sportu. Stal podejmowała Piast, który ten mecz wygrać musiał.  Złudzenia gliwiczan zostały rozwiane już w pierwszej połowie. 2:0, po pauzie poprawione na 3:0 oznaczało że oto swój historyczny awans do ekstraklasy wywalczyła Stal Mielec. Ale ten wynik, niezależnie od wyniku z Tarnowa oznaczał, że oto Cracovia wraca do ekstraklasy.

A jako skan na dziś pozwolę sobie zaprezentować notatkę nieznanej mi z nazwy gazety. Udostępnił mi ją, i nie tylko ją, Leszek Śledziona (któremu w tym miejscu bardzo serdecznie dziękuję), a zawiera ona bardzo ciekawy wpis o Cracovii. „Wierzymy, że tym razem już nigdy nie będzie przeżywała goryczy degradacji.”

Grany dwa tygodnie później ostatni mecz sezonu Cracovia przegrała, choć grała u siebie z ligowym średniakiem Naprzodem Lipiny. Zanadto świętowała też Stal, bo i ona przegrała. Nie zmieniło to układu tabeli i Pasy weszły do ekstraklasy z drugiego miejsca.

Nieco więcej o spotkaniu Unia-Cracovia na WikiPasach – [1].

W tamtym meczu Stal – Piast dobry występ w barwach gospodarzy zanotował Helmut Tobolik. Rok później urodził mu się syn Cezary, ten sam, który strzelił gola z kornera w derbach Krakowa i został unieśmiertelniony w wierszu Jerzego Harasymowicza.

Jak spadała Cracovia (3)

1959

Powrót do ligi nie okazał się być powrotem tryumfalnym. To już nie były czasy Wielkiej Cracovii, to był czas walki o utrzymanie. W 1958 udało się o włos w ostatniej kolejce, zwanej kolejką cudów. Niektórzy, specjalnie zaś fani Odry z Opola, do dziś pamiętają także Pasom ten sezon i wybaczyć nie chcą choć to nie Pasy były odpowiedzialne za dziwne wyniki. Cracovia w ostatniej kolejce grała ze Stalą Sosnowiec, dziś znaną jako Zagłębie. To był beznadziejny zespół, zajmował ostatnią lokatę po zdobyciu – uwaga – sześciu punktów w całym sezonie. Nawet Pasy miały ich trzy razy więcej. Do cudu w Sosnowcu nie doszło, Cracovia rozniosła gospodarzy 4:1. Swój mecz z mająca wciąż szanse na mistrza Polonią Bytom przegrała Odra (wówczas Budowali Opole). Nieoczekiwane wyniki padły natomiast na dwóch innych boiskach, Lechia pokonała Legię, a inny warszawski klub Gwardia przegrała u siebie z też milicyjną wówczas Polonią Bydgoszcz. To wystarczyło by opolanie spadli. Tak to bywa, inni zawinili, a Pasom się obrywa.

Rok 1959 oznaczał dla fanów Cracovii powtórkę z horroru. Znów sprawa utrzymania miała przesądzić się w ostatniej kolejce.

Nim o tym meczu wspomnimy opiszmy mecz przedostatni. W Święto Zmarłych, w niedzielę 1 listopada, Cracovia pojechała do Szczecina do Pogoni. To był właśnie rywal w walce o utrzymanie. Cracovia miała punkt przewagi, ten mecz mógł zarówno dać  utrzymanie jak i skończyć się odwróceniem ról. „Najważniejszy mecz niedzieli” jak pisała prasa przyniósł bezbramkowy remis i utrzymanie status quo. Przed ostatnią kolejką końcówka tabeli wyglądała tak (kolejno mecze, punkty i bramki):

spadala3

Ostatni w tabeli był Górnik Radlin, który z 7 punktami dawno już był zdegradowany.

Mecz o wszystko miał miejsce 15 listopada. Niestety tym razem rywalem nie był już klub ostatni w tabeli, a pierwszy. Jednak Górnik Zabrze, bo o nim mowa, gdy przyjeżdżał do Krakowa był już pewnym mistrzem Polski i to dawało Pasom nadzieję, że jednak nie będzie miał o co walczyć. Do meczu podchodzono ze względnym spokojem, wynik ze Szczecina przyjęto optymistycznie, sądzono, że uda się defensywnie grając wywalczyć punkt. To w zasadzie wystarczało, bo raczej trudno było sobie wyobrazić by Pogoń wygrała i to jeszcze tak wysoko by odrobić stratę bramkową. Na Pomorzu nastroje były zatem odmienne „Nie znamy cudownego sposoby na pokonanie Legii” mówili w wywiadach szczecinianie. Nie była to prawda.

30 000 kibiców przybyło na stadion zobaczyć mecz Cracovii z Górnikiem. I powiedzmy sobie szczerze Pasiacy zagrali świetnie. „Biało-czerwoni zagrali z rzadko spotykaną na naszych boiskach ambicją” pisała prasa. Zaskoczenie przeciwnika, wybicie go z rytmu, świetna ofensywna taktyka. I gol dla Górnika w 33 minucie, jedyny gol tego spotkania.

Ale degradacja dokonała się nie w Krakowie, a w Warszawie. „Cud” pisano w prasie, a jeszcze podczas meczu warszawscy kibice komentowali, że na stadionie CWKS zakwitła lipa. Pogoń bowiem pokonała kompletnie bierną Legię 4:0. Zupełnym przypadkiem dokładnie taki wynik był potrzebny szczecinianom na wypadek remisu Cracovii.

Krakowska prasa kipiała z oburzenia, ale nikt w PZPNie walczyć o Cracovię, i to przeciw Legii, nie zamierzał i trzeci spadek stał się faktem.

O tamtym meczu więcej w encyklopedii Cracovii czyli tu [1].

Tę niedzielę i postawę obu klubów fani Cracovii zapamiętali i gdy w sezonie 2006/07 Cracovia spuszczała Pogoń z ligi pisali krótko „Bóg wybacza, Cracovia nigdy”. Jeszcze tylko Legia …

Jak wracała Cracovia (3)

1957

Gdyby zabrać się w podróż wehikułem czasu, wylądować w Krakowie gdzieś między 1954 a 1970 i zapytać spotkanego krakowianina – nie za kim jest bo to wiadomo – ale w jakiej lidze jest Cracovia, to pewnie spojrzałby na nas ze zdziwieniem i udzielił prawie bez pudła jednej z dwóch odpowiedzi a) jest na szczycie drugiej ligi i walczy o awans, b) jest w dole pierwszej ligi i walczy o utrzymanie. Co rok bowiem Pasy w szalonej sinusoidzie robiły jedną z tych dwóch rzeczy. Dopiero sezon 1970/71 przerwał tę serię i to katastrofalnie.

Ale nie uprzedzajmy wypadków i wróćmy do roku 1957. Trzeci rok z rzędu w drugiej lidze. W 1955 powrót się nie udał, zaledwie piąte miejsce ze sporą stratą. W 1956 najstarszy polski klub obchodził jubileusz 50-lecia, niestety piłkarze nie zrealizowali marzeń o powrocie zajmując szóste miejsce.

1957 rywalizacja odbywała się inaczej, bo nie w jednej, a  w dwóch grupach. Awans przysługiwał tylko najlepszemu. Pasy miały jako rywali dwa krakowskie zespoły Garbarnię i CWKS Kraków, który w trakcie sezony wrócił do nazwy Wawel. To oznaczało ciężkie derbowe mecze, w których rywale gryźli ziemię wszak derby to debry. Mimo to na półmetku to Pasy były pierwsze, a rywala wypatrywano na Górnym Śląsku w Szombierkach, Piaście Gliwice, AKSie Chorzów czy Naprzodzie Lipiny (tu może tylko z racji punktów bo wynik 6:0 dla Cracovii nie pozostawał wątpliwości). Nieoczekiwanie świetny finisz zanotowała Stal Mielec i to ona zagroziła w końcówce sezonu powrotowi Pasów do ekstraklasy. Nerwową atmosferę stworzyli też piłkarze Cracovii, w w rundzie rewanżowej przegrywając trzy mecze z rzędu.

W 19-tej kolejce, 22 września, Cracovia pojechała do nieodległego Chełmka by zmierzyć się z Włókniarzem. Razem z nią pojechało … 5 tysięcy kibiców z Krakowa. Spokojne 1:2. Swój mecz wygrała też Stal, ale przewaga była znaczna – 4 punkty przy dwóch meczach do końca. Przed 20-tą kolejką czołówka tabeli wyglądała tak (kolejno mecze, punkty, bramki):
wracala3

W pierwszej rundzie to Stal zwyciężyła 1:0 więc i rewanż, choć w Krakowie, zapowiadał się trudny. 20 tysięcy ludzi przyszło jednak po to by świętować. Pierwszy gol padł już w 5-tej minucie, do przerwy było 2:0 i tak już zostało. Na swój historyczny awans do ekstraklasy Stal musiała jeszcze poczekać. „Witamy Cracovię w I lidze” głosił transparent jaki towarzyszył kibicom wchodzącym na murawę po ostatnim gwizdku, o ile oni naprawdę, jak twierdziła prasa, tylko spokojnie wchodzili. „Sto lat, sto lat” śpiewało Cracovii tysiące fanów. Radość była tak wielka, że dziennikarz „Przeglądu Sportowego” zanim doszedł do szatni został po drodze kilkakrotnie wycałowany przez rozentuzjazmowane kibicki. Co się dziwić, Kraków świętował, po trzech latach drugoligowej niewoli Pasy wracały na swoje miejsce!


 

Więcej o tym spotkaniu na WikiPasach – [1].

Jak spadała Cracovia (2)

1954

Złe czasy dla Cracovii zaczęły się w 1949. W tym właśnie roku w polskim sporcie wprowadzono komunistyczne porządki. Wszyscy mieli przymusowo zmienione barwy i nazwy. Biało-czerwona Cracovia była tylko w pamięci kibiców, na boisku biegało zółto-czerwone Ogniwo. Nie było już dbania o finanse na własną rękę, z czym KS radził sobie całkiem dobrze. Teraz o roli i pozycji decydowało wsparcie centrali – zrzeszenia sportowego, któremu podlegał klub czy według nowego nazewnictwa koło sportowe.  Mimo to siłą rozpędu, reputacji i wychowanków klub jeszcze radził sobie. W 1949 wicemistrzostwo. Potem kolejno czwarte, piąte, finał pucharu ligi, trzecie. Później gorzej, w 1953 dziesiąte, czyli jedno nad spadkowym. Po drodze żegnaliśmy spadające z ligi stare przedwojenne firmy Garbarnię, Wartę, Polonię, przez chwilę ŁKS.

To była już inna liga i inne w niej obowiązywały porządki. Gdy zdarzyło się, już w 1954, o którym mowa dziś, że w normalnym ligowym meczu i terminie Cracovia pokonała na wyjeździe bytomską Polonię (wtedy też Ogniwo) to działacze tej ostatniej, walczącej o mistrzostwo, załatwili w centrali powtórkę meczu. Którą wygrali i tak oto Cracovii odebrano dwa punkty. Inne zaległe mecze grane tego dnia spowodowały, że Pasy, dotąd w dole tabeli, a jednak nie na dnie, wylądowały na ostatniej pozycji.

Ten sezon w ogóle zaczął się dziwnie. Liga wystartowała niepełna, zaledwie 11 klubów licząca. Decyzją Ministerstwa Obrony Narodowej wycofano … wicemistrza Polski Wawel Kraków (oficjalnie OWKS Kraków). To kara za to, że to że byli wyżej niż Legia (wtedy CWKS Warszawa) – tego działacze tej ostatniej darować nie mogli. Pozbyli się wojskowego konkurenta i przejęli jego piłkarzy

Kradzione nie tuczy więc wiele to CWKSowi nie dało. Walczyli tylko o utrzymanie i dopiero przedostatnia kolejka przyniosła im spokój. Niestety kosztem Cracovii. 21 listopada w Krakowie zwyciężyli Pasy 2:0. Teraz sytuacja dawnych biało-czerwonych stała się dramatyczna. Przed ostatnią kolejką o utrzymanie walczyły cztery kluby a końcówka tabeli wyglądała tak (kolejno mecze, punkty i bramki):

spadala2

Ostatni mecz był 28 listopada, na wyjeździe, z rywalem do spadku Polonią Bydgoszcz. Lokalna konkurencja miała lepiej. Gwardia Kraków grała u siebie i pewnie pokonała 3:0 Kolejarza z Poznania, który za parę lat przyjmie nową nazwę Lech. AKS pojechał do Łodzi, spotkał tam Włókniarza, bardziej znanego jako ŁKS, który wrócił do ligi i to o mistrza od razu walcząc. Do przerwy 0:1, później długo remis, a katastrofa przyszła minutę przed końcem. 2:1 i AKS pożegnał ligę. Jak się okazało, nigdy dotąd do niej nie wrócił.

Drugiego spadkowicza wyłonił mecz w Bydgoszczy. Piłkarze Cracovii zagrali dobrze pół meczu. Atakowali, ale wszystkie sytuacje gasły pod bramką marnowane przez nieskutecznych napastników. Po przerwie to gospodarze zerwali się do ataku i walczyli czyli o gola. Ale gola nie było. 0:0, lepszy stosunek bramek bydgoszczan dawał im wyższe miejsce w tabeli.  Ale to oznaczało, że Cracovia spada. Drugi raz w swej historii, a po raz pierwszy z ostatniego czyli jako najgorsza drużyna ekstraklasy.


(kliknij aby powiększyć)

O tamtym meczu więcej w encyklopedii Cracovii czyli tu [1].

Ciekawostka taka, że ostatnia kolejka wcale nie wyłoniła mistrza. O tym zdecydował bowiem zaległy mecz, na wynik którego czekały aż trzy drużyny. W zależności od rezultatu mogło dojść nawet do powtórki legendarnego 1948 czyli barażu o mistrzostwo. Nie doszło, a mistrzem została po raz pierwszy Polonia Bytom. Kradzione jednak utuczyło. Te same dwa punkty odebrane Cracovii im dały mistrza, nam spadek.

Ten sezon miał też piękne chwile jak np mecz Cracovia-Kolejarz. Wizyta słynnego poznańskiego superstrzelca Anioły przyniosła oczekiwany wysoki wynik 5:0, … ale dla Pasów.

To był siódmy kolejny sezon Pasów w ekstraklasie. Ósmy zaś jeśli doliczyć rok 1947. I jak tu nie wierzyć w klątwę ósmego sezonu?

Spadek roku 1954 to koniec pewnej epoki. Epoki Cracovii, której zdarzały się słabsze lata, ale jednak zawsze była w czołówce i na ogół walczyła o mistrza. To się skończyło i jak wiemy dotąd nie powróciło.