Jak kłamał Wilczyński

1906

Wiele emocji wzbudzają ostatnio tzw. wspomnienia Wilczyńskiego. Roman Wilczyński w roku 1906 był uczniem II Szkoły Realnej (to coś w rodzaju dzisiejszego technikum), a po utworzeniu Wisły został jej zawodnikiem. Swoje wspomnienia spisał w roku 1967, a dla środowiska wiślaków są one traktowane jako żelazny dowód starszeństwa Wisły. Żelazny bo zarazem jedyny.

Skupmy się dwóch fragmentach tych wspomnień.

„Profesor II Wyższej Szkoły Realnej w Krakowie Tadeusz Łopuszański w roku 1906 (…) a było to na wiosnę po zajęciach szkolnych zatrzymał nas w klasie proponując utworzenie Klubu sportowego”.

Drugi fragment wymaga wyjaśnień. Dotyczy bowiem przygotowań do meczu z 4 czerwca 1906. Tego dnia miał bowiem odbyć się mecz z drużyną przybyłą ze Lwowa. Pierwszy taki mecz. Szeroko komentowany i zapowiadany w prasie. Wilczyński pisząc o nim komentuje jednocześnie wspomnienia Józefa Lustgartena opublikowane w „Kopcu Wspomnień” – grubej księdze opisującej galicyjski Kraków, po raz pierwszy wydanej w roku 1959, a później wznawianej.

„Na stronie 373, wiersz 14 od dołu czytam od słów »…. dr Tokarski pouczał kilku starszych przodowników parkowych o najważniejszych przepisach gry. Mieli oni tworzyć krakowską drużynę uzupełnioną kilku innymi zawodnikami«. Nie rozumiem tutaj pociągnięcia dr. Tokarskiego. Trudno bowiem powiedzieć, że nic nie wiedział o drużynach grających w piłkę na Błoniach, a może chciał ich ukarać za to tylko, że nie grają w Parku. Szkoda wielka bo byli do dyspozycji Akademicy, Wiślacy, Czerwoni i Białoczerwoni.”

Na początek poproszę o powtrzymanie zdziwienia jakim to cudem tekst mówiący o istnieniu Akademików i Biało-Czerwonych, czyli dwóch składników Cracovii, w tym samym akapicie, w którym mowa o dwóch składnikach Wisły służyć może dziś komukolwiek do udowadniania starszeństwo tej ostatniej. To faktycznie absurd, ale skupmy się na czymś istotnym. Bez trudu możemy wykazać, że cytowane fragmenty wspomnień Wilczyńskiego są albo celowym kłamstwem albo tylko nieprawdą.

  1. Nie jest prawdą, że drużyna o nazwie Biało-Czerwoni istniała przed 4 czerwca 1906.
  2. Nie jest prawdą, że nie grała w meczu w tym dniu.
  3. Nie jest prawdą, że drużyna Akademików istniała przed 4 czerwca 1906.
  4. Nie jest prawdą, że nie grali w meczu w tym dniu.
  5. Nie jest prawdą, że Wisła istniała przed 4 czerwca 1906.
  6. Nie jest prawdą, że powstała na wiosnę.
  7. Nie jest prawdą, że Czerwoni istnieli przed 4 czerwca 1906.

Biało-Czerwoni. Wbrew temu co opowiada Wilczyński przed 4 czerwca 1906 nie istniała drużyna pod nazwą Biało-Czerwonych. Tę nazwę otrzymała na jesieni 1906. Stało się to zaraz po tym, gdy po raz pierwszy zagrała w koszulkach w biało-czerwone pasy. Stroje te otrzymali od Tadeusza Konczyńskiego, który ufundował ubiory piłkarskie dla dwóch pierwszych klubów jakie powstały w Krakowie. Zacytujmy tu Czas, który opisał to później tak: „zajął się ukostiumowaniem pierwszych drużyn: akademickiej (niebiescy) i studenckiej (biało-czerwoni)ˮ. Dokładnie wiemy kiedy to było. Nie mieli tych strojów jeszcze 23 września grając z „drużyną akademicką” (czyli Cracovią), dostali na wyjazdowy rewanżowy mecz we Lwowie z Czarnymi (zwycięstwo 1:0) grany 30 września. Fakt posiadania tych strojów odnotował reporter lwowskiego Słowa Polskiego pisząc tak „biało-czerwoni, onieśmieleni widocznie trochę z początku obcem dla siebie otoczeniem, obcym terenem, a następnie pamiętni doznanej przed paru miesiącami porażki w parku Jordanaˮ. Debiut koszulek w Krakowie nastąpił tydzień później, 7 października: „Gorącemi oklaskami powitała teraz publiczność klub Białoczerwonych, który w świetnem umundurowaniu wszedł na boisko” odnotował Głos Narodu.

Nowa Reforma nr 229 z 9 października 1906 (podkreślone)

Nowa Reforma nr 229 z 9 października 1906

W tym miejscu warto też wrócić do fragmentu „pamiętni doznanej przed paru miesiącami porażki w parku Jordana”. O rewanżu pisała też zgodnie prasa krakowska, z kilku gazet, które użyły tego słowa zacytujmy np. Naprzód piszący „I. drużyna studencka wyjedzie (..) na match rewanżowy„. Jedyny wcześniejszy mecz z Czarnymi to ten z 4 czerwca, istotnie grany w Parku Jordana i przegrany 0:2. Kto go grał? Właśnie „przodownicy” lub „studenci”. Jak wiadomo ze wspomnień Tadeusza Kucza zostali wybrani i przygotowywali się na ten mecz „przez kilkanaście dni treningu”. Kucz to ciekawa postać, bo później przejdzie do Wisły, a czasem uważa się go za współzałożyciela tego klubu. Dlaczego musieli się oni przygotowywać do tego meczu w ogóle? Bo w Krakowie grano wtedy futbol radosny, mający mało wspólnego z przepisami, a taktyka polegała na biegnięciu z piłką do bramki mijając kolejnych rywali, a nie żadnych tam podaniach i walce o pozycję, a to było za mało na lwowian grających futbol zespołowy i zgodny z zasadami. Zbierzmy to razem: „przodownicy” lub „studenci” to inaczej „I. drużyna studencka”, a później Biało-Czerwoni. Podsumowując Wilczyński żałuje, że w meczu z 4 czerwca nie grali Biało-Czerwoni, chociaż jak najbardziej grali w tym meczu tylko nie mieli jeszcze ani takiej nazwy ani takich strojów. Zaiste kuriozum!

Naprzód nr 260 z 22 września 1906 (podkreślone)

Naprzód nr 260 z 22 września 1906

Akademicy. Wbrew temu opowiada Wilczyński przed 4 czerwca 1906 nie istniała drużyna Akademików. Drużyna ta po raz pierwszy zagrała w meczu właśnie tego dnia. Najpierw krótki kurs polszczyzny dawnej: student to uczeń szkoły średniej, a akademik to na dzisiejsze student. Odnotujmy tu istotne wydarzenie – tego dnia miał być jeden mecz, a zagrano dwa. Dlaczego? Ze Lwowa miała przyjechać jedna drużyna, a przyjechały dwie. Ta druga po Czarnych to drużyna lwowskiego IV Gimnazjum, która potem przyjmie nazwę Pogoń. Tymczasem w Krakowie przygotowano tylko jedną drużynę – właśnie owych „studentów” tudzież „przodowników”. W tej sytuacji do walki stanęła „zorganizowana naprędce drużyna” (cytat za Słowem Polskim). O udziale Akademików w tym meczu pisze jeszcze kilka innych gazet np. Nowiny piszą tak: „druga partya Lwowiaków w kostyumach czerwono-niebieskich a krakowscy akademicyˮ. Niektóre dodają, że wspomagali ich „rękodzielnicyˮ. Ci sami Akademicy anonsem w prasie zaprosili na swój pierwszy trening 13 czerwca 1906 już jako Akademicki Klub Footballistów. A później, na jesieni zmienili nazwę na Cracovia.

Słowo Polskie nr 248 z 6 czerwca 1906 fragment (podkreślony)

Słowo Polskie nr 248 z 6 czerwca 1906

Tu ciekawostka: „Akademicy” to zamiennik, którego używa Wilczyński nie chcąc wypowiedzieć nazwy „Cracovia” w odniesieniu do roku 1906. Biało-Czerwoni zyskali swoją nazwę na jesieni, tak samo Cracovia, ale pierwszą nazwę Wilczyński używa do opisania sytuacji na wiosnę, a drugiej jakoś nie chce. Bywa i tak. Podsumowując: po raz drugi żałuje Wilczyński, że w meczu nie grali ci, którzy w nim jak najbardziej grali.

Pogoń nr 42 z 21 października 1906 (podkreślone) m

Pogoń nr 42 z 21 października 1906

Wisła. Wbrew temu opowiada Wilczyński przed 4 czerwca 1906 nie istniała drużyna Wisły. Istotnie prof. Łopuszański powołał w swej szkole drużynę i przyjęła ona nazwę Wisła – tę historię przeczytać można np. w monografii 30-lecia TS czy współczesnych oficjalnych wiślackich stronach internetowych. Opisana sytuacja z założeniem tego klubu przez nauczyciela II Szkoły Realnej jak najbardziej miała miejsce, ale we wrześniu 1906. Wiemy to ze sprawozdania tejże szkoły za rok szkolny 1906/1907 opublikowanego po raz pierwszy przez portal… HistoriaWisly.pl. Czytamy w nim „powstało we wrześniu 1906. z inicjatywy prof. Łopuszańskiego kółko gry w piłkę nożnąˮ. Wiele błędów mogli popełnić nauczyciele, ale trudno ich podejrzewać, że pomylili rok szkolny. Wrzesień, nie wiosna.

monografia 30 lat TS Wisła (podkreślone)

monografia 30-lecia TS Wisła z 1936

sprawozdanie II Szkoły Realnej 1907 (podkreślone)

sprawozdanie II Szkoły Realnej za rok 1906/07

Na marginesie zauważmy, że monografia Wisły z 1936 opisując powstanie klubu używa niemal dokładnie tych samych sformułowań, które padają w dokumencie szkolnym – zapewne zatem w Towarzystwie Sportowym znano go, jedynie pominięto słówko „wrzesień”. Po opublikowaniu w Internecie tego sprawozdania (oddajmy tu hołd uczciwości autorów, że w ogóle to zrobili) zapadła wokół niego pewna niezręczna cisza. Po pewnym czasie pojawiły się tradycyjne dla wiślackich historyków „interpretacje”, które maja jeden cel: słowami współczesnymi zastąpić niewygodne słowa z historycznych dokumentów. Za każdym razem bez pokazywania jakichkolwiek dokumentów na te gdybania. My jednak trzymajmy się faktów. Wiemy, z artykułu w Nowej Reformie, że Wisła wystartowała w turnieju zorganizowanym na jesieni 1906, wiemy również, że z II Szkoły Realnej zgłoszony został do niego tylko jeden klub, a zatem była nim Wisła. Jeden, nie dwa. 

Nowa Reforma nr 240 z 21 października 1906 f2 (podkreślone)

Nowa Reforma nr 240 z 21 października 1906

Oczywiście uważny czytelnik zapyta, jak ze wspomnień Wilczyńskiego wynika ów maj, na który powołują się czasem wiślacy skoro pisał on o wiośnie, a zatem okresie od 21 marca do 21 czerwca? Nijak nie wynika, nie ma go w żadnych dokumentach, nawet we wspomnieniach, maj to radosna twórczość, „z czapy” zupełnie, ale maj wszak ma tę miłą zaletę, że jest przed Cracovii czerwcem, czyż nie? Podsumowując znów Wilczyński nieprawdę ogłasza, Wisła na wiosnę nie istniała, bo powstała we wrześniu.

Czerwoni. Wbrew temu co opowiada Wilczyński przed 24 czerwca nie istniała drużyna Czerwonych. Czerwoni to klub, który w 1907 połączył się z drużyną Wisły (a rok ten po latach Stanisław Mielech uznał za datę powstania TS Wisła). Czerwonych próżno szukać w prasie, pierwsza wzmianka o nich pojawiła się w opisie meczu z 14 października 1906. Nowa Reforma wymienia ich wśród drużyn biorących udział w turnieju jesiennym. Dzieli ona kluby – uczestników tego turnieju na trzy grupy. Pierwsza grupa to „młodziutkie, pisklęta sportu footballowego”, druga to „złożone w ostatnich tygodniach z miłośników piłki nożnej, grających dotychczas luzem”, a trzecia to Biało-Czerwoni i „klub akademicki Cracoviaˮ, które jako najstarsze miały w tym turnieju specjalne zasady, nie biorąc udziału w eliminacjach. Zatem w najlepszym dla nich razie Czerwoni jako klub zostali złożeni „w ostatnich tygodniach”, a artykuł ten ukazał się 20 października. Nie wiem jak szeroko trzeba by rozumieć „ostatnie tygodnie” by cofnąć się o ponad 4 miesiące. Te cytowane fragmenty odnoszą się też do Wisły. Znów zatem Wilczyński ogłaszał zdanie nieprawdziwe.

Nowa Reforma nr 240 z 21 października 1906 f1 (podkreślone)

Nowa Reforma nr 240 z 21 października 1906

Jeszcze jedną uwagę warto tu odnotować. I Czerwoni i Wisła byli klubami uczniowskimi, wtedy mówiono „studenckimi”. A przecież Biało-Czerwonych, co już cytowałem, nazywała prasa „I. drużyną studencką”. Pierwszą!

Nowa Reforma nr 216 z 22 września 1906 (podkreślone)

Nowa Reforma nr 216 z 22 września 1906

Podsumowując: w tych paru zdaniach Wilczyński siedmiokrotnie mija się z prawdą , co już jest niezłym wyczynem. Od biedy możemy mu zaliczyć za prawdę istnienie Biało-Czerwonych przed meczami czerwcowymi, choć nie pod tą nazwą. Biało-Czerwoni, zawsze warto przypomnieć, to klub, który w 1907 połączył się z Cracovią. Do wyjaśnienia zostaje jedna kwestia. Czy spisując te wspomnienia gracz Wisły świadomie pisał nieprawdę czyli kłamał, czy też jest to tylko efekt szwankującej pamięci – wszak robił to 61 lat po roku 1906 będąc sam już w wieku podeszłym (miał wtedy 77 lat)? Sporo rzeczy wskazuje, że jednak kłamał. Po pierwsze świadomie unikał nazwy Cracovia w kontekście roku 1906 pisząc zastępczo Akademicy, a nazwę tę znać musiał skoro jego drużyna rywalizowała z Cracovią w turnieju w tymże roku. Brak nazwy służy mu za „dowód”, że nie ma klubu. Po drugie podaje on wiele innych szczegółów meczów z 4 czerwca, jak wyniki i rywali, jak to, że w nim „grał Szeligowski z drużyny Białoczerwonych, który w sierpniu 1906 roku pokonał cyrk i nie cyrk Buffalo Bill”, ba pamięta również, że mecz drugi zagrała drużyna, która „była ściągnięta od strony widzów”. Jednocześnie nie wie kto te mecze grał, choć wie kto nie grał. Wie, że nie grali w nich Białoczerwoni i Akademicy – czyli zaprzecza, że grali, choć przecież właśnie oni grali.

Kto chce wierzyć, że Wilczyński pisał nieprawdę, bo po prostu nie pamiętał, niech wierzy. Dla mnie zbyt tendencyjne te jego błędy, za wyraźnie przebijają spod nich intencje. Pozostanę przy przekonaniu, że raczej kłamał choć jest to tylko moja opinia, człowiek nie żyje (zmarł kilka lat po spisaniu wspomnień) i nie sposób mu udowodnić, że pisząc nieprawdę znał prawdę.

Jedna myśl na temat “Jak kłamał Wilczyński

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s