Jawny profesjonalizm Legji

1923

Niebywały skandal. Legia Warszawa ściągnęła młodego chłopca z rezerw Cracovii i zaoferowała mu mieszkanie i miesięczne wynagrodzenie.

Profesjonalizm był wtedy zabroniony, piłkarze grali amatorsko po pracy, przynajmniej teoretycznie bo jak widać nagminnie to obchodzono.

Pisownia Legja przez „j”, a nie „i” to nie błąd, a dawne zasady ortografii.

Derby w kinie

1924

Coś co warto utrwalić, coś co warto pokazać. Nagranie derbowego spotkania trafiło do kina by kibice mogli przeżyć to jeszcze raz.

Kinoteatru „Warszawa” już nie ma, firmy „Elka” pewnie też. Ale jest ministerstwo, które ma w nazwie Dziedzictwa Narodowego i ja się stanowczo domagam by udowodnili, że o to dziedzictwo narodowe dbają. To jest kawał historii polskiej piłki. Do dzieła panowie i panie, ten mecz ma się znaleźć!

Do tego czasu proponuję relację tekstową – jest tu [1]. Lub fotogalerię – tu dostępną [2].

Sędzia z rewolwerem

1924

Arbiter okazał się zawodnikiem gospodarzy. Skandaliczne sędziował przeciw Cracovii. Kolejni zawodnicy Pasów byli wyrzucani z boiska. Jeden z graczy z nerwów kopnął sędziego. Ten jednak jest przygotowany. Biegał bowiem po boisku … z rewolwerem.

„Nieograniczony w swej władzy sędzia” – niestety, nie zmieniło się nic i do dziś arbiter może się bezkarnie mylić, a nawet jeśli chce to i „mylić”.

A o skandalicznie sędziowanym meczu (tamtym) więcej tu [1].

 

Poparcie dla przeciwnika lokalnego rywala

1924

Kolejny rok rywalizacji cracoviacko-wiślackiej. W Wiśle narastają nastroje antysemickie. Obiektem ataku staje się tolerancyjna Cracovia, która nie pyta swoich zawodników o to w jakiego Boga wierzą. Gra w niej dwóch Żydów i to wystarczy wiślakom by atakować Pasy.

Ale to wszystko przestaje być ważne gdy chodzi o porażkę Pasów w ważnym meczu. Publicznie głoszone zasady można odłożyć na bok, bo jedyna religia to przeciw Cracovii być.

Ta otwartość Cracovii na ludzi innych religii i narodowości, wtedy niespotykana stała się powodem semickiej łatki jaka nawet dziś towarzyszy klubowi. Obecnie wielu sympatyków Cracovii z dumą odbiera etykietkę Żydzi bo przypomina im ona jak pod prąd szła Cracovia gdy inni tę mniejszość dyskryminowali.

Radość z porażki lokalnych konkurentów została w piłce niezmieniona. Jedni się do niej uczciwie przyznają, inni udają oburzenie gdy ich dotknie.

A o tamtym meczu więcej tu [1].

Służący kradnie papierośnice

1911

Warto uważać kogo zatrudnia się w klubie, niektórzy są tam tylko po to by się wzbogacić. W sierpniu 1911 świeżo zatrudniony służący Cracovii okradł piłkarzy z pozostawionych w szatni portmonetek, zegarków i … papierośnic.  Zaraz, zaraz, papierośnice u sportowców?


Warto odnotować, że zdarzyło się gdy młody klub nie miał jeszcze własnego stadionu (dzierżawił stadion zlotowy na Błoniach), miał natomiast własną szatnię w Parku Jordana i zatrudniał pracowników.

Cracovia skupiała zawodników z raczej z lepszych sfer miasta. Widać to choćby stąd, że skradzione przedmioty miały znaczną wartość. Dobrze zarabiający robotnik w Galicji mógł liczyć na jakieś tygodniowo 10 koron niewykwalifikowany, a 20-25 fachowiec.

Bez linku do meczu, bo nie nie mam informacji by jakiś grano. Prawdopodobnie tylko trenowano w przerwie między sezonami.

Cracovia gdy chce to umie grać z sensem

1939

„Cracovia gdy chce to umie grać z sensem. Ale kto odgadnie kiedy zechce?” – takie oto słowa komentarza padły przy okazji wywiadu z selekcjonerem reprezentacji Polski Józefem Kałużą, tu w wywiadzie nazywanym wodzem piłkarskim.

(kliknij aby powiększyć)

 

Józef Kałuża istotnie był wodzem. Nic nie znaczącą amatorską reprezentację Polski doprowadził do sukcesów, którym nikt nie dorównał później aż do czasów orłów Górskiego.

A te słowa z 1939 o Cracovii zauważmy nadal aktualne.

Tłumy na Cracovii 1

1910

„Zawody w piłkę nożną naszego klubu sportowego „Cracovii” potrafiły zdobyć sobie należną sławę i stać się pryncypalnym punktem zbornym zbornym dla krakowskiego high-life’u sportowego”. Tak napisał dziennikarz 101 lat temu, a słowa te nadal pozostają aktualne. Elita Krakowa niezmiennie bywa na swojej Cracovii.

Dwie kolejki sezonu 2010/11 za nami i dwukrotnie najwyższa frekwencja w
lidze była na – wcale nie największym – stadionie Cracovii. Co ciekawe jednemu z dziennikarzy nie przeszkodziło to podać akurat Pasów jako przykładu na … niską liczbę widzów w ekstraklasie. 🙂

A tamtym meczu z 1910 przeczytacie tu [1].