Dwa i pół do jednego

1910

No bo skąd mogli wiedzieć? To były początki piłki w Warszawie. Przyjechała Cracovia, tłum przybył go Agrykoli. Gospodarze wystawili reprezentację Warszawskiego Koła Sportowego i nazwali ja Varsovią. Nazajutrz Kurier Warszawski obwieścił wynik: Cracovia zwyciężyła 2,5:1.

Skąd te pół bramki? Jak twierdzi Leszek Mazan podano taki wynik z radości, nie do końca wierząc, że gospodarze tak nisko (1:2) przegrali z tak szacownym rywalem. Badacz dziejów Cracovii Marek Pampuch podaje inne, bardziej racjonalne wytłumaczenie: te pół gola to za słupek.

Te dwa i pół do jednego przez dziesięciolecia było legendą opowiadaną sobie przez Pasiaków. Przyznaję się: dopóki nie znalazłem tej notki nie wierzyłem. 🙂

Więcej o tym meczu tu [1].

Film z 1948

1948

Najsłynniejszy mecz w historii Krakowa. I jedyny taki mecz w historii ekstraklasy. Sezon 1948 Cracovia i Wisła zakończyły z identyczną liczbą punktów. Lepszy bilans bezpośrednich spotkań miały Pasy, lepszy bilans bramek Biała Gwiazda, ale – szalenie atrakcyjny dla kibiców – regulamin mówił krótko: baraż. Dodatkowy mecz na neutralnym stadionie. Wybrano stadion trzeciego krakowskiego klubu – Garbarni. 5 grudnia 1948 o 11:00 grająca w osłabionym składzie Cracovia zmierzyła się z Wisłą i pokonała ją 3:1 zostając po raz piąty mistrzem Polski.

Mecz-legenda i można jego skrót zobaczyć na tym oto filmie. A oprócz akcji warto też podziwiać słynny stary stadion Garbarni wyburzony pod budowę hotelu, który stoi teraz jako pustostan.

Jak wieść głosi nagrano cały mecz, ale skasowano taśmy, bo co to tam ważnego jakaś piłka. A że to jedyny taki mecz w historii? Ech..

Dodajmy, że dla garbulek nie był to szczęśliwy sezon. Porażka w ostatniej regularnej kolejce z walczącą o pierwsze miejsce Cracovią dała miastu mecz-legendę, ale Garbarnia spadła wskutek niego z ligi.

Ogromna ilość informacji – relacji, statystyk i … wywiadów z Wielkich Derbów 1948 została zgromadzona tutaj [1].

Nie zeszli na psy

1990

Nie zejdziemy na psy – tak głośne teraz hasło, w Krakowie przywołujące pamięć o czasach PRLu, czasach smutnych dla Pasiaków, gdy klub dyskryminowano i niszczono. Hasło, które określa pamięć i wyznacza tożsamość Cracovii. Zgnoili nas, ale nie zeszliśmy na psy, nie zeświniliśmy się … mówią kibice pięciokrotnego mistrza Polski pamiętający lata spędzone w okręgówce. Dodajmy … jak inni – bo i o tym pamięta się w Krakowie.

Rok 1990 to w polskiej prasie rok pisania o tym o czym wcześniej pisać nie wolno było. Nadrabiano zaległości, o Katyniu, Kresach, o ciemnych sprawkach PRLu. W taki ton polskich narodowych rozliczeń wpisywał się ten oto artykuł z Tempa.


(kliknij aby powiększyć)

Wersja tekstowa tego pliku jest tutaj [1].

Dziś hasło to wywołuje wiele kontrowersji, młodzi kibole z obu stron Błoń przypisują mu swoje własne chore znaczenia. Wielu ludzi uważa, że z tego powodu nie powinno się tego hasła używać. Ja jednak sądzę, że język i świat kiboli nie powinien być wyznacznikiem tego co wolno. Ja się na to po prostu nie zgadzam.

Sadzę, że starsi kibice Cracovii maja prawo być dumni, że zachowali wartości Cracovii [2] i nie zeszli na psy, a młodsi mają prawo zapewniać, że i oni nie zejdą.

Prawo? To ich psi obowiązek.

Trening Noworoczny nie na Kałuży

1966

Trening Noworoczny 2010 odbył się nie na stadionie przy ul. Józefa Kałuży, a na boisku w centrum treningowym Cracovii przy ulicy Wielickiej. I to nie był pierwszy raz bo zdarzyło się tak już wcześniej. Tak było w 1966, a przyczyną była … budowa nowego stadionu. Dokładnie tego obiektu, który teraz w lipcu wyburzono robiąc miejsce pod nowy. 44 lata temu toasty wznoszono na nieistniejącym dziś stadionie lekkoatletycznym, a mecz rozegrano na nadal zachowanym boisku treningowym obok. To po drugiej stronie Błoń przy al. 3 Maja.

Można zatem rzecz, że to taka tradycja, co budowa nowego stadionu to Pasy TN grają na rezerwowym obiekcie. 🙂

(kliknij by powiększyć)

Według niektórych opracowań zdarzyło się tak również w 1965. Potwierdzenia nie znalazłem, zaprzeczenia też nie. W notce z Dziennika Polskiego wklejonej powyżej zwraca uwagę ostatnia linijka. Jak widać piękną tradycję Cracovii próbowali skopiować rywale.

Trening Noworoczny po raz pierwszy

1930

Czy to naprawdę pierwszy powiedzieć trudno. Ale starszego nie znalazłem. A i jak ktoś pisze „ciekawy sportowo eksperyment” (to o mieszanych składach w Przeglądzie Sportowym) czy „niecodzienne tło zawodów” (to o śniegu w Ilustrowanym Kuryerze Codziennym) to chyba jednak pierwszy to był. No żeby już się z tradycją nie spierać pierwszy powiedzmy tak: 1930 – pierwszy odnotowany w prasie Trening Noworoczny.

 

A potem to już poszło i trwa do dziś. Więcej o tym meczu tu: [1].

Cracovia daje Polsce PZPN

1919

20 i 21 grudnia 1919 w Warszawie obradowali delegaci klubów z całego kraju. Tego dnia utworzono Polski Związek Piłki Nożnej. Federacja potrzebna po to by z luźnych klubów uczynić zorganizowany sport z rozgrywkami mistrzowskimi i reprezentacją.

Ale ten zjazd to był tylko finał prac nad statutem i organizacją nowego związku, prac, które od miesięcy prowadzili działacze dawnego Związku Polskiego Piłki Nożnej z Krakowa i Lwowa. ZPPN od 1911 pracował dla polskich klubów w Galicji. Sprawdzeni, doświadczeni ludzie podejmują się teraz trudu organizacji związku dla całej Polski. Cracovia oddaje swoich najlepszych. Wacław Wojakowski (nie był poznaniakiem, dziennikarz warszawskiego Kurjera Polskiego pomylił się) zostaje sekretarzem. a Józef Lustgarten kronikarzem. Prezesem PZPN zostaje prezes Cracovii Edward Cetnarowski.  Ale w te zimowe dni jeszcze nikt nie wie, że będzie to dzieło jego życia i zostanie on legendą związku i polskiej piłki.

Zielona trybuna

1924

Zielona trybuna to w języku dawnej prasy miejsce poza stadionem skąd można było oglądać mecz nie płacąc za bilet. A tak właśnie wyglądała owa „trybuna” na Cracovii.

Z podpisu wiadomo, że to pień strzaskanej piorunami starej wierzby.

PS. Dziś dla odmiany zdjęcie nie artykuł, ale nadal z dawnej prasy.

Największa klęska Cracovii

1910

W tym roku Cracovia zdecydowała się pobrać intensywną lekcję futbolu. Zaczęła sprowadzać do Krakowa nie kluby, z którymi miała szanse powalczyć, a po prostu najlepszych w regionie.

Lekcja była sroga, bo mecz ze Spartą Praga biało-czerwoni przegrali aż 1:15. Nigdy w historii, ani wcześniej, ani później, w żadnym meczu, ligowym czy towarzyskim, Cracovia nie poniosła większej klęski.

 

Dziennikarz Czasu częściowo pomylił się. Owszem Cracovia przegrywała mecz za meczem. Ale uczyła się i jeszcze w tym samym roku dała radę zwyciężyć jeden z owych pierwszorzędnych klubów. A potem tak jak przewidział stanęła na wyżynie.

Więcej o meczu ze Spartą Praga tu [1].

Inwazja na Wiedeń

1913

Jesienią tego właśnie roku Cracovia wyjechała na mecze do Wiednia mierzyć się z ówczesnymi potęgami futbolowymi: Admirą i Rapidem. To rzadki zaszczyt dla polskich klubów – w tamtych czasach zapraszało się tylko zespoły, których sława gwarantowała odpowiedni zysk z biletów. Wraz z Cracovią pojechali z Krakowa jej wierni kibice.

To najstarsza (a przynajmniej nigdy do starszej nie dotarłem) prasowa wzmianka mówiąca o wyjeździe kibiców na mecz w ślad za polską drużyną. Najwyraźniej także polski ruch kibicowski narodził się na Cracovii.

Więcej o wiedeńskich meczach Pasów tu [1] i [2].