Katastrofalna sytuacja finansowa

1970

Zrzeszenie sportowe były w PRL przymusowymi branżowymi federacjami zrzeszającymi kluby sportowe. Każdy do jakiegoś należał. Cracovia należała kolejno do zrzeszeń „Ogniwo” i „Sparta” by pod koniec lat pięćdziesiątych znaleźć się w „Starcie”. Ta, raczej biedniejsza, organizacja powiązana była ze spółdzielczością. Automatycznie lokalne zakłady pracy z danej branży wspierały odpowiedni zrzeszeniowy klub. Dla Pasów oznaczało to, że spółdzielnie pracy były – mówiąc dzisiejszym językiem – sponsorami klubu. Z automatu oznaczało to brak jakichkolwiek poważniejszych środków dla Cracovii, spółdzielczość nie mogła się tu równać z takim górnictwem czy hutnictwem. Jednak samo zrzeszenie dysponowało konkretnymi środkami, które mogło przeznaczyć na kluby sportowe.

Artykuł w Dzienniku Polskim szczerze mówi jak z tą pomocą Startu było. ” (…) nie przejawiał większej troski o klub, w niewielkim tylko stopniu finansując jego sportowe poczynania”. Jedyna pomoc to sugestia centrali … likwidujcie kolejne sekcje!

To nie lata kapitalizmu, a lata PRL, lata państwowej opieki nad klubami i jaki wniosek? Ano taki „katastrofalna sytuacja finansowa”. Taka była rzeczywistość Cracovii w PRL, taki los komunistyczne władze przeznaczyły klubowi.

Jakże trafna była uwaga dziennikarza „(…) z  niedawnych pozycji czołowego klubu sportowego w Polsce zniża się Cracovia do roli małego klubu dzielnicowego.”.  Tylko ofiarności Pasiaków zawdzięczamy, że tak się nie stało.

Dziennik Polski nr 249 z 20 października 1970
(kliknij aby powiększyć)

Rezerwy w II lidze

1951

Rezerwy grające na szczeblu centralnym to w Polsce rzecz rzadka. Wcale jednak nie nowa. Zdarzyło się nawet, że druga drużyna wywalczyła awans do II ligi. I to takiej prawdziwej. Drugiej nie z racji nazwy, a z racji pozycji w hierarchii. Tak, tak, rezerwy dotarły na zaplecze ekstraklasy! Żeby było ciekawiej, nie jedne, a … dwie od razu! Które? Jedną zgadnąć łatwo. Dzieje się coś niezwykłego, przełomowego w historii polskiej piłki? Zatem – każdy Czytelnik tego bloga już to wie – musi, po prostu musi brać w tym udział Cracovia. W roku 1951 awans do II ligi wywalczyły jak wówczas pisano Ogniwo Ib Kraków i CWKC Ib Warszawa. Na dzisiejszy język tłumacząc Cracovia II i Legia II Warszawa.

Jak im szło w tej II lidze? Otóż wcale tam … nie zagrały. Kto o tym zdecydował? Niby PZPN. Niby, bo PZPN jako takiego nie było, rozwiązano go, w jego miejsce powołując Sekcję Piłki Nożnej Głównego Komitetu Kultury Fizycznej. I tenże niby-PZPN uchwalił w swej mądrości by ligę rezerw stworzyć i tam drugie drużyny ekstraklasy z mocy prawa przenieść. Ot, taka Młoda Ekstraklasa, by wspomnieć projekt sprzed kilku lat. Po kilku latach ligę rezerw rozwiązano, acz miejsc w II lidze nikt zwrócić nie raczył. Miejsc jak najbardziej wywalczonych sportowo na boisku.

A awans ten nie był łatwy. Najpierw wygrać należało swoją grupę klasy wojewódzkiej (trzeci poziom od góry), potem – przynajmniej w Krakowie – czekały baraże okręgowe, a następnie … baraże, tym razem na szczeblu centralnym, grane metodą każdy z każdym, mecz i rewanż. Chętnych było sporo bo w finalnych barażach startowały aż 22 drużyny zgrupowanych w cztery pięcio- lub sześcioosobowe grupy. Awans przysługiwał tylko pierwszemu w każdej z nich. Grupy tworzono wg klucza geograficznego. Pasom przyszło walczyć z przedstawicielami województw kieleckiego (Granatem Skarżysko-Kamienna), rzeszowskiego (Karpaty Krosno), lubelskiego (nieistniejąca już – jakże słusznie – Gwardia Lublin) i … jeszcze jednym rywalem z krakowskiego. Tym ostatnim był mający wówczas swoje wielkie dni Dąbski Kraków. Największe dni miała jednak Cracovia II i to ona wywalczyła awans na zaplecze ekstraklasy.

Przegląd Sportowy nr 85 z 1 października 1951 (f)

Chwalmy zatem rezerwy grające wysoko, lecz pamiętajmy tych co sięgnęli jeszcze wyżej, nawet jeśli ich trud sportowy piłkarska centrala wrzuciła do kosza jednym papierkiem.

Dunaszerdahelyi Atlétikai Club

2019

Dziś, w dniu rewanżu I rundy fazy eliminacyjnej Ligi Europy warto wspomnieć mecz w Dunajskiej Stredzie czy też raczej w Dunaszerdahely, jak chce tego zdecydowana większość mieszkańców tego miasta w Południowo-zachodniej Słowacji.

Wspominajmy zatem i … zrewanżujmy się dziś Węgrom, kibicom DAC.

P_20190711_184706P_20190711_184818P_20190711_193637_1_pP_20190711_193036_1_pP_20190711_185223P_20190711_192100_1_pP_20190711_193907P_20190711_195135P_20190711_200023P_20190711_202504P_20190711_202509P_20190711_202529P_20190711_210745P_20190711_222932_1_pP_20190716_190319_1_p_1P_20190716_190344_1

 

 

Chińczycy na Cracovii

1951

W czasach gdy w szatni prawdziwa wieża Babel wspomnijmy bardziej egzotyczne nacje goszczące na boisku stadionu Cracovii i to kilkadziesiąt lat temu. Na 30 września 1951  prasa zapowiadała nowych zawodników Liu Fu-dunga i Liu Fu-Chinga.

Nie są to jednak zapomniani piłkarze Pasów. To zapowiedź mecz Prasa – Cyrk nr 3 (goszczący wówczas w Krakowie). Cyrkowcy wygrali 5:3, a składzie było jeszcze – niestety nazwisk nie podano – trzeci Chińczyk, dwóch Koreańczyków i Murzyn*. W przerwie spotkania zaprezentowano sztuczki cyrkowe. Zysk z meczu zasilił fundusz odbudowy Warszawy.

Echo Krakowskie nr 254 z 25 września 1951 (f)

* Po uważnym przeczytaniu notki o trzecim Chińczyku, dwóch Koreańczykach i Murzynie nie jestem pewien czy oni grali istotnie, czy to tylko taki żart.

 

Miejski Klub Sportowy

1998

Odzyskanie wolności w 1989 nie przyniosło powrotu dawnych porządków w sporcie. Cracovia, w latach PRL tak mocno spychana na margines (acz uparcie nie dająca się zepchnąć),  nie została magicznie na powrót najlepszym klubem sportowym jakim była do czasu wprowadzenie komunistycznych porządków w sporcie co miało miejsce w roku 1949. W III RP kluby sportowe musiały radzić sobie same. Te z nich, które zyskały popularność wśród kibiców dzięki przychylności starego reżimu startowały w tym wyścigu z przewagą w postaci zgromadzonego zaplecza i pozycji ligowych. Biednej Cracovii nie wiodło się najlepiej. Po prawdzie zadłużony klub bliski był bankructwa i całkowitego zniknięcia z mapy Krakowa.

By ratować przynajmniej najstarszą sekcję piłkarską wymyślono by „ożenić Cracovię z Krakowem”. Po wielu dyskusjach i uchwałach radnych powstał Miejski Klub Sportowy „Cracovia” Sportowa Spółka Akcyjna. Choć pierwsza uchwała Rady Miasta o powołaniu MKS ma datę 11 lipca 1996 to dopiero 8 kwietnia 1998 prezydent Krakowa  Józef Lassota i prezes KS Cracovia Kazimierz Zawrotniak mogli złożyć podpisy pod aktem powołującym do życia spółkę. „Zrobiliśmy to dla wielu tysięcy sympatyków Cracovii” powiedział ówczesny prezydent, a późniejszy prezes … Cracovii, a także poseł UW i PO.

Dziwna była to spółka. Choć kapitał spółki to dumne 7 557 000 zł to żadna ze stron za akcje … nic nie zapłaciła. Wkładem Pasów (zamienionym na 2,8% akcji) był „zarejestrowany znak towarowy, prawa wynikające z zawartych umów najmu, dzierżawy i reklamy oraz kontraktów z zawodnikami, a także ruchomości”. Miasto zaś dostało 97,2% akcji w zamian za prawo wieczystego użytkowania na lat 50 działek pod stadionem przy ul. Kałuży 1 i przy al. 3 maja. Po latach okazało się, że stadion wcale nie należy do miasta, a do zakonu sióstr norbertanek i owe wieczyste prawo zakończyło krótki żywot, choć akcje w rękach gminy pozostały.

powstanie MKS - uchwała 1powstanie MKS - uchwała 2

Stowarzyszenie KS Cracovia nie pozostało długo akcjonariuszem MKS Cracovia SSA. Pierwsza próba licytacji akcji przez komornika (długi pozostały wszak przy stowarzyszeniu, nie przeszły do MKS) nie powiodła się – na jesieni 2001 sprzedano zaledwie 96 sztuk. Ale akcje – tak długo jak były w rękach KS Cracovia – dawały jej specjalne prawa zapisane w statucie (prawo powoływania dwóch członków Rady Nadzorczej, a także prawo weta przy kilku decyzjach kluczowych dla SSA). Ten zapis nie podobał się nowym prawicowym władzom Krakowa dążącym do pozbycia się partnera ze spółki. Wiceprezydent Jerzy Jedliński w jednym z wywiadów dla TV wspomniał, że klub owe akcje „jeszcze ma”. I tak się stało.

Do ponownej licytacji doszło w grudniu 2001. Mimo prób kibiców by podbijać ceny i mimo próśb by zostawić choć kilka sztuk sprzedano wszystko. 354 akcje kupili kibice, a 1552 wykupił najmocniejszy finansowo uczestnik aukcji – działający na zlecenie miasta i będący jego własnością Krakowski Holding Komunalny. I to był koniec Cracovii w Cracovii.

Wspomnieć trzeba co z resztą klubu. Zadłużona i pozbawiona wsparcia umierała. Decyzję o ostatecznej likwidacji stowarzyszenia KS Cracovia podjęto 10 kwietnia 2010, choć już długo wcześniej istniało ono tylko na papierze, a cała działalność i tradycję przejęło nowe stowarzyszenie KS Cracovia 1906.

Spółka bez pieniędzy, czyli MKS Cracovia SSA, również nie radziła sobie najlepiej. Zaciągnęła kredyty pod planowaną wspólnie ze spółką Ivaco inwestycję (nowy stadion z galerią handlową), acz ta została szybko administracyjnie przez władze zablokowana, a ostatecznie upadła, gdy o grunt pod stadionem upomniały się norbertanki. Kredyty do spłaty jednak zostały i coraz bliżej było do likwidacji spółki.

28 lutego 2001 kibice Cracovii spotkali się na ulicy Basztowej na słynnej manifestacji protestując wobec kolejnej decyzji wojewody blokującego inwestycję Ivaco. Dziesięć dni po manifestacji powstała Grupa 100 – zespół kibiców płacących co miesiąc po owe tytułowe 100 zł (mające wtedy dużo większą wartość niż dziś) lub ich wielokrotność i wspierających tak klub kwotami rzędu 20 tysięcy miesięcznie. W marcu 2002 jej lider, Paweł Misior, został prezesem MKS Cracovia SSA. W październiku 2002 przymuszony trudną sytuacją klub dokonał wymiany za połowę działek przy al. 3 maja otrzymał od Tele-Foniki teren dawnego KS Kabel przy ul Wielickiej i 0,5 mln dolarów. Najdonioślejszym w skutkach dokonaniem Pawła Misora pozostaje bezdyskusyjnie przyprowadzenie na stadion przy Kałuży prezesa Comarchu Janusza Filipiaka. Profesorowi spodobały się mecze, jego firma został sponsorem Cracovii. W 2003 objęła pakiet 30 tysięcy akcji nowej emisji wpłacając do kasy klubu 3 mln złotych. Odnotujmy pięć lat (!) po powstaniu spółki otrzymała ona za swoje akcje jakiekolwiek pieniądze. Comarch dokupywał kolejne akcje (nowych emisji, nie od miasta) płacąc początkowo po 100 zł, aż wreszcie w 2012 za zgodą Gminy Kraków i już po cenie 411,91 objął je w ilości dające większość głosów.  Kapitał zakładowy spółki to dziś 21 840 100 zł.

W tym samym roku miasto spróbowało sprzedać kibicom posiadane przez siebie akcje. Uciążliwa procedura przetargowa (konieczność złożenia w urzędzie oferty zakupu na specjalnym druku), wysoka cena 412 zł i przede wszystkim świadomość, że klub ani grosza z tego nie ma spowodowały, że sprzedano zaledwie 110 sztuk.

Dziś Miejski Klub Sportowy Cracovia Sportowa Spółka Akcyjna to jeden z najbogatszych klubów w polskiej ekstraklasie, przynoszący milionowe zyski i budujący za własne 30 mln najnowocześniejszą w południowej Polsce bazę treningową. Spójrzcie na drogę jaką samodzielnie dokonała MKS Cracovia SSA – od spółki bez pieniędzy do firmy z majątkiem wartym 58 milionów.

Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata

1983

Roman Zbroja, jako dwudziestolatek w 1931 był piłkarzem Cracovii  skąd przeszedł do wojskowej drużyny WKS 1 pp Leg. Wilno (Leszek Mazan w „Pochowajcie mnie na polu karnym Cracovii” twierdzi, że za transfer zapłacono 1100 zł i był pierwszy pieniężny transfer w polskie piłce, kwotę tę podaje też encyklopedia GiA). Zbroja ponownie grał w Pasach w latach 1943-1945 (Andrzej Gowarzewski, Marian G. Nowak i Bożena L. Szmel w „Cracovia. Kolekcja klubów tom 10″ podają, że pozostał w Cracovii do 1948, choć nie ma go już po 1945 w ligowych składach pierwszej drużyny). Postać niemal zapomniana, acz wyjątkowo niesłusznie. Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu Yad Vashem (Jad Waszem wg oficjalnej polskiej pisowni) odznaczył go 10 lutego 1983 medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata (nr odznaczenia 2437). „Kto ratuje jedno życie – ratuje cały świat” głosi napis na owym najwyższym odznaczeniu izraelskim nadawanym, tym, którzy z narażeniem własnego życia ratowali Żydów podczas II wojny światowej.

Yad Vashem - Roman Zbroja(kliknij aby powiększyć)

Niewiele dziś wiadomo o działalności Romana Zbroi podczas wojny i powodach odznaczenia. Nie opisują go gazety, nie ma nawet swojej notki w Wikipedii. Nieco światła na sprawę rzuca książką Tadeusza Pankiewicza (także odznaczonego tym medalem) „Apteka w getcie krakowskim” opisująca wojenne losy prowadzonej przez siebie apteki „Pod Orłem” mieszczącej się przy placu Zgody (dziś plac Bohaterów Getta) czyli wewnątrz murów dzielnicy żydowskiej. Wiadomo, że Zbroja – korzystając z przepustki do getta związanej ze swoim zatrudnieniem – przemycał tam wraz z Władysławem Szałkiem (również, jako Szalek, widnieje na liście odznaczonych) podrobione kenkarty i inne dokumenty oraz konspiracyjną prasę. W mieszkaniu Szałka mieściła się tajna drukarnia, w której obaj pracowali wraz z kilkoma innymi osobami. Robili to wg Pankiewicza do 15 października 1942, gdy getto przeszło pod zarząd gestapo i unieważniono ich przepustki. Tyle wiadomo z tej krótkiej książkowej notki. Instytut Yad Vashem dodaje, że jako pracownik firmy tekstylnej od 1942 do 1944 pod materiałami przemycał przesyłki z żywnością, lekarstwami i listami od bliskich do uwięzionych w obozie w Płaszowie co potwierdzili ocaleni.

W Aptece Pod Orłem mieści się dziś małe, lecz interesujące muzeum. Zapraszam wszystkich kibiców piłki i nie tylko, zajrzyjcie tam i wspomnijcie piłkarza Cracovii, bohatera, który ratował życie ludzi.

Notka w Yad Vashem o Romanie Zbroi jest tu [1]. A piłkarski życiorys tego Pasiaka jest dostępny tu [2].

Areny Świętej Wojny

2019

Zaczęło się od Błoń, to tam rozegrano pierwszy znany mecz Cracovia – Wisła. A potem? Na 18 obiektach toczono dotąd Wielkie Derby Krakowa. 18, acz można liczyć 17, bo jedno było w tym samym miejscu, acz nie tym samym już obiektem – w 1954 zagrano bowiem derby na boisku, które pozostało po starym stadionie Wisły, choć obok stał już nowy stadion ówczesnej Gwardii. Co ciekawe aż 7 z tych 18 boisk (6 z 17 jeśli ktoś woli) odnajdujemy bardzo blisko siebie – po północnej stronie Błoń. Jeszcze szerzej patrząc, aż 11 (czy tam 10) to Błonia lub ich bezpośrednie okolice. W oficjalnych rozgrywkach Świętą Wojnę gościło 7 obiektów. O miejscu 4 spotkań nie znaleziono dotąd informacji – to mecze sparingowe, grane bez zapowiedzi prasowych, z lakonicznymi komunikatami o samym wyniku.

W oficjalnych rozgrywkach Cracovia była gospodarzem na swoim obiekcie i  – jeden jedyny raz, acz na zawsze zostanie on w pamięci – na stadionie Hutnika (stadionie Suche Stawy jak chce go nazywać gmina) oraz – też jeden raz – na stadionie Wisły. Wisła gospodarzyła na pięciu obiektach: obu swoich stadionach (stary znajdował się przy al.3 maja, tam gdzie dziś parkingi od strony Błoń), na stadionie Cracovii (trzykrotnie), w Sosnowcu i – co najbardziej niektórych zaskoczyć może – na obiekcie żydowskiego Makkabi (obecnie stadion Nadwiślana).

Dwa oficjalne spotkania rozegrano na starym stadionie Garbarni. Mieścił się on przy ul Barskiej tam gdzie obecny nieczynny hotel Forum i ulica Konopnickiej. Były to mecze na neutralnym gruncie – decydujące o awansie do finałów mistrzostw Polski w 1946 i o samym mistrzostwie kraju w 1948. Obie drużyny wygrały tam po razie (ten ważniejszy mecz  – zawsze warto przypomnieć – wygrały Pasy) zatem obie stały się formalnymi gospodarzami tych derbów.

W meczach towarzyskich pula stadionów zwiększa się o kolejne obiekty. Gdzie dokładnie grano na Błoniach  – nie wiadomo. Tor wyścigów konnych to wielki obiekt obejmujący dawniej część obecnego parku Jordana, stadion przy ul.Reymonta 20 i okoliczne tereny. Stadion zlotowy to gigantyczna arena wybudowana w  1910 dla potrzeb zlotu z okazji 500-go jubileuszu bitwy pod Grunwaldem. Stała w latach 1910-11 na Błoniach, a wejście do niej znajdowało się dokładnie naprzeciw wejścia do parku Jordana. Stadion Juvenii to miejsce nielegalnych zmagań w czasie okupacji (i tu jest pewna wątpliwość, gdzie dokładnie, ponieważ w tym czasie do Juveniii należała część będąca obecnie wydzielonym stadionem Zwierzynieckiego). Stadion Jutrzenki mieścił się w miejscu włączonym dziś do parku Jordana (w pobliżu Domu Harcerza), choć część opracowań błędnie podaje, iż było to dokładnie tam, gdzie Reymonta 20 współcześnie. Sam park Jordana, mimo powtarzanych legend, nie był nigdy miejscem żadnego ze znanych nam spotkań Pasów z Białą Gwiazdą. Stadion Wawelu w trakcie derbów był tam gdzie i dziś jest (przed wojną Wawel grał na wojskowym obiekcie, który mieścił się tam gdzie teraz są ogródki działkowe w Cichym Kąciku, acz nie grano tam Wielkich Derbów Krakowa), a boczne boisko Wisły nie jest bliżej określone, acz zapewne chodzi o to samo miejsce gdzie jest ono obecnie. Stadion Miejski to obiekt bardziej znany pod swoją późniejszą nazwą – stadion lekkoatletyczny Cracovii. Jego resztki przy al. 3 maja są obecnie zabudowywane pod hotele.

Trzykrotnie Wielkie Derby Krakowa opuściły sam Kraków. Raz grano w Zakopanem (gdzie nie wiadomo, prawdopodobnie, ze zdjęć sądząc była to Równia Krupowa, czyli następna w tej historii wielka łąka w samym środku miasta). Kolejny raz, podczas wojny zagrano w Łagiewnikach, na boisku Łagiewianki, współcześnie znanej jako Armatura Kraków. W trakcie wojny okupant przyłączył te tereny do Krakowa, acz z punktu widzenia polskiego prawa była to decyzja nieważna i formalnego poszerzenia Krakowa o tę dzielnicę dokonano dopiero w 1945, czyli już po derbach. Trzeci raz to wspomniany już Sosnowiec i Stadion Ludowy Zagłębia.

areny_W1

Prócz wspomnianych meczów grano też spotkania halowe, mecze w pomniejszonym składzie czy mecze błyskawiczne toczone 2×15 minut. Takich spotkań, jako raczej niepoważnych, tradycyjnie nie zalicza się do statystyk (jedyny wyjątek robi się dla meczu w krótszym czasie toczonego podczas okupacji) i nie ma tych miejsc w zestawieniu powyżej.

Spis wszystkich spotkań jest tu [1].

Pasy pokonują CWKS w Warszawie

1952

Mecz, o którym mało kto nie pamięta grany w pucharze, o którym niemal wszyscy chcą zapomnieć. Wiosną 1952 najlepsi piłkarze zostali zgrupowani w ośrodkach, które miały przygotować ich do igrzysk olimpijskich. Z tego powodu ekstraklasa nie grała, zagrała dopiero jesienią by w dwóch grupach migiem wyłonić mistrza. Wiosna 1952 nie była jednak piłkarsko zmarnowana. Zagrano puchar ligi. Ekstraklasowe drużyny podzielono na dwie grupy, a najlepsi z nich spotkali się w finale (rozegrano także mecze o 3. i 5. miejsca). Klasyczny puchar ligi jaki grano też później w Polsce (ostatnio w sezonie 2008/09 jako Puchar Ekstraklasy) i jaki nadal gra się w wielu krajach. O tym jednak mało kto chce pamiętać z racji … nazwy. Puchar Zlotu Młodych Przodowników to określenie nadane na cześć planowanej na lipiec owego roku propagandowej imprezy Polski Ludowej. Sportowo był to jednak zwykły puchar ligi, tak jak obecny Carabao Cup nadal jest pucharem ligi w Anglii mimo zmienianej niemal co sezon nazwy.

17 maja 1952 piąty mecz w grupie II przyszło Cracovii (noszącej wtedy nazwę Ogniwa Kraków) zagrać w Warszawie. Rywalem był klub o nazwie CWKS Warszawa, jak zwała się wówczas Legia. Krakowianie zwyciężyli 3:2. Były to oficjalne rozgrywki, a zatem to ten wynik, nie zaś zwycięstwo ligowe z 1951, powinno być wskazywane jako ostatnia przed 2019 wygrana Cracovii z Legią w Warszawie. 67 lat w Krakowie czekano, nie zaś 68 jak błędnie wszystkie media podały.

 


(kliknij by powiększyć)

O Pucharze Zlotu Młodych Przodowników poczytać można tu [1] na Wikipedii i tu [2] na WikiPasach. Odnotujmy, że Cracovia swą grupę wygrała, w finale uległa jednak lokalnemu rywalowi. W derbach Krakowa granych, co też niezwykłe, w Warszawie uległa 1:5 OWKS Kraków, bardziej znanemu ze swej oryginalnej nazwy jako Wawel, a mecz ten oglądało 50 tysięcy widzów.

Nie sprawdziło się też przekonanie dziennikarza, że Ogniwo Kraków jest „bezsprzecznie drużyną przyszłości”, a przynajmniej krótka to była przyszłość. W lidze w tym samym 1952 Pasy sięgnęły co prawda po brąz (ostatni to medal jak do tej chwili), lecz już rok później stanęły ledwo miejsce nad przepaścią , by w 1954 zrobić ten krok naprzód.

Skupmy się jednak na tym co stało się w roku 1952: wiktoria nad CWKS w Warszawie i kilka miesięcy później medal dla Pasów.

Stadion Wisły dla Cracovii!

1914

Stali czytelnicy tego bloga mogli zauważyć, że uwielbiam wręcz komentować teraźniejszość fragmentami gazet sprzed dziesięcioleci. Pozwolę sobie zatem raz jeszcze tak uczynić. Wobec grudniowo-styczniowego upadku Białej Gwiazdy wielu kibiców piłki pytało: a co ze stadionem Wisły?  I to pytanie już w przeszłości zadano, a odpowiedź brzmiała „przekazać Cracovii”!

Opowiedzmy to jednak po kolei. W lecie 1912 odbyła się w Krakowie wystawa architektoniczna. Zaplanowano ją na Oleandrach i komitet wystawy architektonicznej wydzierżawił ten teren od miasta aż do listopada 1914 – długi okres miał służyć pokryciu spodziewanego deficytu w kasie. Po wystawie, zakończonej na jesieni 1912 zostały puste przestrzenie: niskie zabudowania i plac (którego dziś trzeba szukać mniej więcej tam gdzie stoi Biblioteka Jagiellońska zahaczając w stronę obiektu Uniwersytetu Rolniczego). Plac przeznaczono pod sport. Pierwsza rzecz jasna była Cracovia, która zimą 1912/13 urządziła tam lodowisko (wtedy zwane ślizgawką). Kolejnej zimy 1913/14 pomysł ten – w tym samym miejscu – skopiował AZS. Ostatecznie jednak teren powystawowy podnajął od komitetu prywatny przedsiębiorca A.Biliński. W kwietniu 1914 w piramidzie najemców pojawiło się kolejne piętro: od Bilińskiego pusty plac po lodowisku oraz zabudowania wynajęło TS „Wisła” i zorganizowało tam swoje boisko. Szumnie dziś zwie się to stadionem, lecz było to raczej boisko otoczone parkanem i na ważniejsze mecze (jak np na mecz z Pogonią Lwów w Mistrzostwach Galicji) wiślacy woleli wynajmować znacznie lepszy obiekt Cracovii. Nie należy się temu dziwić, wszak dzierżawa była tylko na krótko, gdyż od listopada 1914 teren wrócić miał do miasta.

Wisła boisko utraciła nawet wcześniej bo pod koniec lipca, wraz z wybuchem wojny, Biliński wynajął cały teren drużynom strzeleckim, które od sierpnia stacjonowały tam – to właśnie owe słynne Legiony Józefa Piłsudskiego. Zaraz potem dokonała się kolejna wolta, bo ów Biliński nie płacił czynszu komitetowi wystawy architektonicznej, sam zaś czynsz od strzelców pobierał, wiec ów komitet wypowiedział mu umowę i przekazał za darmo teren Legionom. Układankę przerwała w listopadzie 1914 gmina Kraków, bo wygasła pierwotna dzierżawa na rzecz komitetu wystawy architektonicznej. Miasto w dawnych budynkach Towarzystwa Sportowego „Wisła” ulokowało  … hodowlę krów. Tę zaś zakończył w marcu 1915 pożar, który doszczętnie zniszczył zabudowania.

My jednak wróćmy do wiosny 1914, kiedy na Oleandrach zamiast zwierząt urzędowali jeszcze wiślacy. W tym to czasie władze miasta Krakowa zastanawiały się jak zagospodarować Błonia i ich okolice. Zorganizowano w tym celu konkurs architektoniczny, na który spłynęły rozliczne prace. Poniżej projekt, który tak spodobał się prasie, a konkretnie redakcji IKC. Przewidywał on by na miejscu stadionu Cracovii urządzić pływalnię i boiska dla towarzystwa gimnastycznego „Sokół”. Gdzie zatem stadion Cracovii? A to proste, Pasom należy dać teren stadionu Wisły.

Dociekliwi zapytają gdzie stadion Wisły? Nie odpowiem, nikogo to nie obchodziło, nikt takiego obiektu nie planował.

IKC_nr_111_z_13_maja_1914_foto_2fIKC_nr_111_z_13_maja_1914_foto_3f
(kliknij aby powiększyć)

Dyskusjom co zrobić z wielką łąką nie było końca, a sporo mieszkańców sprzeciwiało się zabudowie Błoń, ostatecznie wojna spowodowała, że nie zrobiono nic.

Warto w tym miejscu odnotować kolejny propagandowy numer: co roku około sierpnia czytamy o rzekomym bezpłatnym przekazaniu przez Wisłę swego stadionu Legionom Polskim co ma być pięknym patriotycznym gestem Towarzystwa. Jak w sławnym radzieckim Radiu Erewań. Owszem miało to miejsce, ale nie za darmo, a za pieniądze i zrobiła to nie Wisła, a prywatny przedsiębiorca Biliński! Ale poza tym wszystko prawda.

Tym razem prócz prasy korzystałem z dokumentów cytowanych w książce Dobiesława Dudka „Dzieje stadionu sportowego TS „Wisła” w Krakowie (1914-1924)”. Tę ciekawą pozycję możecie nabyć np w Sendsport.pl czyli tu [1], a ja raz jeszcze przypomnę o rabacie 10% dostępnym po podaniu kodu fortart.