Tor wyścigów konnych

2020

Boisko położone na torze wyścigów konnych było pierwszym poważniejszym obiektem Cracovii jeśli nie liczyć grania w parku Jordana i na Błoniach. Ów tor oddano do użytku 28 czerwca 1891, a jego powierzchnia wynosiła około 63 mórg (czyli 36 hektarów). Jednak gdzie on się znajdował? Spójrzmy na początek na współczesną mapę Krakowa.

A teraz przenieśmy się do roku 1908 (a zatem do czasów jeszcze przed powstaniem tzw. Wielkiego Krakowa czyli powiększenia grodu Kraka o sąsiednie wsie i miasto Podgórze) i rzućmy okiem na „ówczesnego satelitę” czyli piękny plastyczny plan Krakowa wykonany przez porucznika Podratzky’ego. Na zachód od miasta widać wielki owal – to właśnie tor wyścigów konnych. Nieco zaokrąglony trójkąt obok to park Jordana, o połowę mniejszy niż obecnie.

plan plastyczny 1908

Pomocny w wyobraźni przestrzennej może być pewien osobliwy plan miasta, na którym widać i stan z roku 1916 i naniesione poprawki z roku 1933 wg stanu faktycznego i planów, w tym tych nigdy nie zrealizowanych (widać tu np. projekt – o zgrozo!- zabudowy stadionu Cracovii!). Zauważymy na owym planie i tor wyścigów konnych i Park Jordana w pierwotnym kształcie dziś sięgający do ulicy Reymana, na mapie zaznaczonej jako Miechowska (w 1973 zmieniono nazwę części ulicy Miechowskiej znajdującej się przy stadionie ówczesnego GTS Wisła na ulicę Henryka Reymana, by uczcić piłkarza tego klubu na wzór tego jak zrobiono to wcześniej z Cracovią i ulicą Józefa Kałuży).

1916a

Spójrzcie jeszcze raz na mapę Google, do dziś po linii drzew i układzie alejek można poznać dawne granice parku! Może jeszcze jeden, niestety mało czytelny plan toru wyścigów konnych.

plan toru wyścigów konnych

Tor wyścigów konnych wyposażony był w piękną trybunę dla widzów – tu na zdjęciu z roku 1906.

Tor_wyścigów_konnych_w_1906

Na boisku umieszczonym na torze wyścigów konnych po raz pierwszy Cracovia zagrała 26 kwietnia 1908, gdy zremisowała z Pogonią Lwów 1:1. „Z inicjatywy kraj. Związku turystycznego, zawiązana przy Związku niedawno sekcya sportowa urządziła wczoraj na torze wyścigowym zawody w piłce nożnej i lekkiej atletyce” napisał reporter Nowin, a dziennikarz Nowej Reformy dodał „Terenem walki było ogromne boisko o jakich 100 metrów długości a 60 metrów szerokości.” Zacytujmy jeszcze Przegląd Zdrojowy Sportowy i Turystyczny: „Dzięki życzliwości dla Sekcyi sportowej eksc. hr. Wodzickiego otrzymała Sekcya na ten cel tor, na którym urządzono boisko i przygotowano teren pod lekką atletykę”. Dla tych co nie wiedzą Sekcja Sportowa Krajowego Związku Turystycznego grupowała wówczas wszystkie krakowskie kluby sportowe, a Cracovia miała oficjalny status „I drużyny Koła Footballistów Sekcji Sportowej” o czym więcej tu [1], a o samym meczu z Pogonią poczytać można tu [2]. Prócz meczu piłkarskiego rozegrano zawody lekkoatletyczne – w skoku w dal, skoku o tyczce i rzucie oszczepem wygrali lwowianie (wyniki odpowiednio 5,10 m, 2,50 m i 58,20 m), w rzucie dyskiem zwyciężył pomocnik Cracovii Mieczysław Pollak (27,85 metra), a „bieg rozstawny” nie odbył się z braku chętnych ze Lwowa o czym więcej tu [3].

Kolejny domowy mecz – wygrany 5:2 z Troppauer FV z Opawy zagrano na Błoniach, nie ma informacji gdzie grano następne spotkanie – z Biało-Czarnymi Kraków (6:0), za to na pewno pierwsza Święta Wojna (20 września, 1:1) miała swe miejsce na „Wielkiej Łące”. Na boisku toru wyścigowego rozegrano za to pierwsze Wielkie Derby Krakowa zakończone wynikiem innym niż remis – 18 października 1908  Cracovia pokonała Wisłę 3:1 (więcej o tym pojedynku tu [4]), co do dziś tak irytuje historyków z drugiej strony Błoń, że od lat usiłują bezskutecznie … usunąć ten mecz ze statystyk (sic!) tak by pierwsze zwycięstwo należało do Białej Gwiazdy. Nie wiadomo, gdzie grano kolejne zremisowane 2:2 derby z 8 listopada 1908 (w ogóle nic o tym meczu nie wiadomo poza składem Cracovii zapisanym w kronikach KS). Zachowały się dwa zdjęcia z kolejnych (i zarazem ostatnich) derbów na tym stadionie – z 18 kwietnia 1909 (więcej o tym spotkaniu tu [5]), gdy padł kolejny remis 1:1, a to jedno z nich.

1909-04-18_Cracovia_-_Wisła_Kraków

Kolejny mecz u siebie Pasy zagrały na Błoniach (20 maja, przegrane 2:0 derby z Wisłą), a na boisko toru wyścigów Cracovia powróciła 31 maja na wygrane 5:0 spotkanie z Czarnymi Lwów (opis meczu tu [6]) i był to czwarty pewny i prawdopodobnie ostatni występ biało-czerwonych na torze wyścigowym. Prawdopodobnie bo o kilku meczach brak danych, jednak te, o których wiadomo grano na Błoniach. I z tego meczu zachowało się zdjęcie – przedstawiające lwiowian.

Co dalej z torem? 29 czerwca 1914 rozegrano ostatni wyścig (wielki sukces konia o imieniu „Szatan II”), a 1 lipca 1915 wygasła dzierżawa dla Towarzystwa Międzynarodowych Wyścigów Konnych i teren wrócił do miasta. Planowano cały ten obszar przeznaczyć na powiększenie parku Jordana, jednak tak się nie stało. Po I wojnie światowej dokonano parcelacji terenu i pozwolono różnym klubom sportowych zakładać tam swoje boiska (na pewno Jutrzence, Wiśle i Legii Kraków). Przedostatnia z wymienionych rozpoczęła prace w końcem 1921, by otworzyć swe boisko w kwietniu 1923 – mieściło się ona nie tam gdzie dziś, a tam gdzie parkingi przed stadionem od strony 3 maja. Wcześniej było gotowe boisko Jutrzenki, Cracovia grała na nim po raz pierwszy 25 marca 1923 zwyciężając gospodarzy 4:1. Poniżej tzw. plan regulacyjny z 1923 z podziałem tego terenu, acz zaznaczyć trzeba, że nie sposób potwierdzić czy wszystko zostało zrealizowane (owe bloki willowe niemal na pewno nie powstały) .

plan podziału z 1923

Pewną zagadką jest to czego na owym planie nie widać – stadion Jutrzenki. W powszechnym mniemaniu znajdował się on tam, gdzie dziś Stadion Miejski wypożyczany przez Wisłę na swe mecze domowe. Powyżej w tym miejscu jest jednak zaznaczone towarzystwo gimnastyczne Sokół, a nie Jutrzenka. O lokalizacji stadionu tego żydowskiego klubu pisał Janusz Kukulski w „Pierwsze mecz, pierwsze bramki …” takimi oto słowami: „(…) dysponując stadionem położonym za obecnym boiskiem Wisły”. Powiązany z Jutrzenką Manuel Rympel w „Kopcu wspomnień” pisał zaś tak: „Jutrzenka posiadała wspaniale urządzone boisko z trybunami na cztery tysiące miejsc siedzących i najlepsze korty tenisowe w Krakowie”. Samą lokalizację opisał następująco „(…) boisko Jutrzenki, które znajdowało się w okolicy obecnego stadionu Wisły”. Wydawałoby się, że kompetentna w sprawie wiślackich gruntów strona historiawisly.pl twierdzi tak: „Stadion Jutrzenki znajdował się na terenach toru wyścigowego. Przylegał do ulicy Miechowskiej (obecnie ul. Reymana), a także do „Drugiego Stadionu Wisły”. Trybuny mogły pomieścić 4.000 widzów (w innych źródłach jest mowa o 2.000). Obecnie na terenach, które kiedyś należały do Jutrzenki, znajduje się Stadion Miejski im. Henryka Reymana.” (cytat wg stanu na dziś t.j. 16 czerwca 2020). Poniższy plan z 1923 przedstawia prawdziwą lokalizację stadionu Jutrzenki (granice terenów z boiskami były nieco blade, więc poprawiłem je kolorem niebieskim).

Jutrzenka popr

Stadion Jutrzenki mieścił się zatem na terenie obecnego rozszerzonego parku Jordana – idąc skośnie od narożnika gdzie dziś stoi Dom Harcerza. Nie można oczywiście wykluczyć, że został później przeniesiony w inne miejsce, ale nie znam wzmianek o tym świadczących. Los tego stadionu był tragiczny – KS Jutrzenka była dłużna miastu pewną kwotę, której nie mogła zapłacić i po wyroku sądowym komornik zlicytował … drewno z parkanu i trybun stadionu kończąc rozbiórką jego żywot (w tym miejscu warto odnotować, że dziś gmina Kraków znacznie łagodniej obchodzi się z zadłużonymi klubami sportowymi).

W latach trzydziestych XX wieku miasto rozpoczęło budowę Stadionu Miejskiego (to inny obiekt niż ten, który nosi dziś tę nazwę) likwidując przy tej okazji większość boisk sportowych. Budowę tę wykańczali już Niemcy podczas okupacji. Poniżej plan miasta z 1937.

1937b

W latach pięćdziesiątych teren rozdzielono między zrzeszenia sportowe Ogniwo i Gwardia. (częścią pierwszego była Cracovia, a drugiego Wisła). Ogniwo otrzymało Stadion Miejski, który stał się stadionem lekkoatletycznym Cracovii, pływalnię i boiska treningowe, a Gwardia wybudowała potężny na owe czasy kompleks sportowy dziś należący do Wisły (przy tej okazji zmieniono lokalizację stadionu piłkarskiego), z którego nadal pozostała hala przy ulicy Reymonta. Spójrzmy jeszcze na plan Krakowa z 1964 .

1964a

W roku 2002 miasto wymogło na umierającej finansowo Cracovii wymianę gruntów ze sponsorem Wisły Tele-Fonicą. W zamian za znajdujący się na 4-hektarowej działce w centrum miasta teren stadionu lekkoatletycznego Pasy otrzymały zniszczone stadion i budynek klubowy po zlikwidowanym KS Kabel (czyli obecne centrum treningowe przy ul. Wielickiej) i dwumilionową dopłatę w gotówce. Teren po stadionie został sprzedany i zabudowany komercyjnie pod rzekome aparthotele, a naprawdę zdaje się mieszkania. Cracovii pozostały dzierżawione od gminy (w zamian za akcje MKS) teren dawnej pływalni i boiska w samym rogu tego terenu, już przy Cichym Kąciku z mocno ograniczonymi prawnie możliwościami zabudowy tej działki. Ostatecznie za pieniądze jednej ze spółek-córek Comarchu postawiono tam kolejne centrum treningowo-sportowe „Cracovia Sport Park” w 50% należące do klubu.

W części użytkowanej przez Wisłę wzniesiono w latach 70-tych i 80-tych dodatkową halę treningową z częścią hotelową, w połowie lat 90-tych za państwowe pieniądze wybudowano nową trybunę AB na stadionie TS, którą w miarę szybko rozebrano bo w latach 2004-2011 za horrendalną kwotę 600 milionów złotych gmina Kraków postawiła nowy obiekt zwany Stadionem Miejskim im. Reymana. Wszystkie tereny, za wyjątkiem stadionu, przekazano Towarzystwu Sportowemu w wieczystą dzierżawę na 99 lat za symboliczna kwotę, a później zmieniono plany zagospodarowania przestrzennego pozwalając mu na budowę hoteli. I właśnie dlatego historia zabudowy ziem po torze wyścigów konnych jeszcze nie może być uznana za zakończoną, choć ja pozwolę sobie już tu skończyć.

100 lat oficjalnych rozgrywek w RP

1920

Zapewne większość kibiców w Polsce, a już na pewno wszyscy Pasiacy są przekonani, że jeśli coś jest najstarszego, coś co po raz pierwszy dzieje się w polskiej piłce to na pewno musiała w tym brać udział Cracovia. Nie zawsze słusznie – czasem pierwsza była Cracovia II.

Rok 1920 był pierwszym rokiem Mistrzostw Polski. Kluby rywalizowały w regionalnych klasach A, a ich mistrzowie mieli spotkać się w finałach wyłaniających Mistrza Polski. Jak wiadomo, nigdy do tego nie doszło, wojna polsko-sowiecka przeszkodziła w dokończeniu rozgrywek. Ale oprócz klasy A grały też niższe klasy. To był rok pierwszych oficjalnych rozgrywek w zjednoczonej Polsce.  Ale kto pierwszy kopnął piłkę w polskich ligach?

18 kwietnia 1920, klasa B, Wawel Kraków – Cracovia II 1:3

historyczny pierwszy  mecz w oficjalnych rozgrywkach PZPN

18 kwietnia 1920 w klasie B spotkały się drużyny Wawelu Kraków i Cracovii II. Gospodarzem był Wawel co wiadomo, bo zachował się oficjalny komunikat KZOPN z kompletnym terminarzem tych rozgrywek. Gdzie grano nie udało się jak dotąd ustalić, prawdopodobnie był to jednak stadion Cracovii. W tym czasie w Krakowie tylko Cracovia i Makkabi miały swoje stadiony i pozostałe krakowskie kluby niemal wszystkie swoje mecze i oficjalne i ważniejsze towarzyskie rozgrywały na obiekcie Pasów. Pewności jednak brak.

„Pierwsze zawody o mistrzostwo w naszem państwie” tak swoją relację rozpoczął dziennikarz Ilustrowanego Kuryera Codziennego, zapewne świadom doniosłości chwili, którą relacjonował. Faworytem tego meczu była rezerwa Cracovii. Ona też zwyciężyła (zarówno w tym meczu, jak i całej krakowskiej klasie B).  W tym pierwszym historycznym spotkaniu Pasy zwyciężyły 3:1, nie wiadomo jednak kto pierwszy zdobył historyczną bramkę. Miejmy nadzieję, że nie był to Wawel, który (pisownia oryginalna) „uzyskał jedyną swa bramkę zdobytą zapomocą ręki.” – byłaby to zaiste zła wróżba dla polskiego futbolu. Premierowe spotkanie sędziował p. Zweig „nie bardzo umiejętnie” jak podsumował go reporter Gońca Krakowskiego i znakiem czego to było tego już nie komentujmy może.

Drudzy byli pierwszymi.  Bywa i tak. Ale pierwsza była Cracovia. Jak bywa zawsze.

IKC_1920-04-21

O meczu nieco więcej w encyklopedii Cracovii czyli tu [1].

Odnotujmy jako ciekawostkę kluby, które zmarnowały swą historyczną szansę by być pierwszymi – tego dnia miały planowo zagrać jeszcze w Krakowie Podgórze z Wisłą II oraz Jutrzenka II  z Makkabi II . Jakiś kolejny omen już wtedy mocno zarysowany nad polskim futbolem – pewnej niestałości organizacyjnej – oficjalny terminarz tej pierwszej historycznej ligi posypał się szybko.

Podsumujmy: najlepsza drużyna która rozczarowuje, słaba frekwencja kibiców, mylący się sędzia, uznany gol ręką, kluby bez stadionów, nieprzestrzeganie ustaleń związku i prasa, która na to wszystko tylko narzeka. Tak zaczęła się historia piłkarskich rozgrywek w Rzeczpospolitej Polskiej 🙂

Pasy z okręgówki leją Wisłę z ekstraklasy

1975

Drugi rok meczów o Herbową Tarczę Krakowa. To trofeum wymyślone i ufundowane przez dziennikarzy Echa Krakowa. Cracovia i Wisła spotykały się co rok w okolicach hucznie wtedy obchodzonej rocznicy wyzwolenia Krakowa przez Armię Radziecką 18 stycznia 1945 i na pamiątkę pierwszego meczu rozegranego 10 dni później w mieście wolnym od okupantów, przynajmniej tych niemieckich (o tamtym meczu więcej tu [1]).

Dysproporcja sił w styczniu 1975 była olbrzymia. Wisła grała wówczas w ekstraklasie i zajmowała w niej czołowe lokaty, Cracovia zaś w lidze okręgowej. Formalnie okręgówka była wtedy trzecią ligą od góry, acz składała się z wielu grup, ta,  w której grały Pasy obejmowała województwo krakowskie (używano też nazwy klasa wojewódzka).

Cracovia przystąpiła do meczu bez respektu, pierwsza połowa nie przyniosła bramek, po 10 minutach gol zdobyła Wisła  i gdy wydawało się, że skończy się oczekiwaną porażką zawodników z okręgówki Pasy rozpoczęły swój koncert zdobywając w 23 minuty cztery bramki. 25 tysięcy widzów było świadkiem pogromu Wisły i tego, że Cracovia znów pany!

Sport_1975-01-20_foto_2(f)
(kliknij aby powiększyć)

Więcej o meczu z 1975 poczytacie tu [2].

Szkic ze stadionu

1914

Pierwszy stadion Cracovii powstał w 1912 (i podkreślmy to do dziś stoi na tym samym miejscu co czyni go najstarszym używanym ligowo obiektem w Polsce). Mamy zachowanych nieco zdjęć z meczów tam rozgrywanych. A teraz rzecz rzadsza, jesli nie wyjątkowa: rysunek. W czerwcu 1914 klub urządził zawody w lekkiej atletyce dla uczniów szkół średnich, i to właśnie je uwieczniono na szkicu poniżej. W zawodach wzięły udział 4 krakowskie szkoły (I, III, IV i V gimnazjum) i 4 zamiejscowe, choć tylko trzy miejscowości odnalazłem z nazwy: Jasło (najlepsi w meetingu), Rzeszów i Bochnię.

A na szkicu w kolejności przybycia do mety Niemiec z Jasła (12,9 s), Szubert z Krakowa i Abiol z Rzeszowa.

IKC nr 138 z 17 czerwca 1914
(kliknij aby powiększyć)

7:0

1934

Wynik nokautujący. Niby obie drużyny w ekstraklasie, a jednak 7:0! Tyle właśnie Cracovia rozgromiła drużynę WKS 22 Strzelec Siedlce (liczba 22 od numeru tamtejszego pułku piechoty) w ligowym meczu w lipcu 1934. „Przewaga Cracovii po pauzie jest przygniatająca i może ona strzelić niezliczoną wprost ilość bramek, gdyby znowu nie pewna nonszalancja.” podsumował reporter IKC.

Dodajmy, że drużyna gości, która zanotowała tak kompromitującą porażkę z hukiem spadła z ekstraklasy.

IKC nr 184 z 5 lipca 1934 foto 1a.jpg
IKC nr 184 z 5 lipca 1934 foto 1b

O meczu nieco więcej tu [1].

Nazwa „Cracovia” pierwszy raz

1906

21 października 1906, krakowski dziennik Nowa Reforma. To wtedy i to tam po raz pierwszy pojawiła się w prasie klubowa nazwa „Cracovia”. Nie był to pierwszy raz, kiedy pisano o Cracovii, o nie. Dotąd jednak pisano o Akademickim Klubie Footballistów czy drużynie akademickiej. Wtedy po raz pierwszy napisano  klub akademicki „Cracovia”. Najpiękniejsza z nazw została już na stałe na mapie sportowego Krakowa. Od 1906.

Nowa_Reforma_1906-10-21_(fragment)

Warto zauważyć, że od razu wymieniono klub w gronie najsilniejszych klubów sportowych Krakowa. Ten drugi najsilniejszy klub, Biało-Czerwoni, połączył się z Cracovią w 1907. I tak został tylko jeden.

Skan oryginalnej gazety dostępny jest tu [1].

Katastrofalna sytuacja finansowa

1970

Zrzeszenie sportowe były w PRL przymusowymi branżowymi federacjami zrzeszającymi kluby sportowe. Każdy do jakiegoś należał. Cracovia należała kolejno do zrzeszeń „Ogniwo” i „Sparta” by pod koniec lat pięćdziesiątych znaleźć się w „Starcie”. Ta, raczej biedniejsza, organizacja powiązana była ze spółdzielczością. Automatycznie lokalne zakłady pracy z danej branży wspierały odpowiedni zrzeszeniowy klub. Dla Pasów oznaczało to, że spółdzielnie pracy były – mówiąc dzisiejszym językiem – sponsorami klubu. Z automatu oznaczało to brak jakichkolwiek poważniejszych środków dla Cracovii, spółdzielczość nie mogła się tu równać z takim górnictwem czy hutnictwem. Jednak samo zrzeszenie dysponowało konkretnymi środkami, które mogło przeznaczyć na kluby sportowe.

Artykuł w Dzienniku Polskim szczerze mówi jak z tą pomocą Startu było. ” (…) nie przejawiał większej troski o klub, w niewielkim tylko stopniu finansując jego sportowe poczynania”. Jedyna pomoc to sugestia centrali … likwidujcie kolejne sekcje!

To nie lata kapitalizmu, a lata PRL, lata państwowej opieki nad klubami i jaki wniosek? Ano taki „katastrofalna sytuacja finansowa”. Taka była rzeczywistość Cracovii w PRL, taki los komunistyczne władze przeznaczyły klubowi.

Jakże trafna była uwaga dziennikarza „(…) z  niedawnych pozycji czołowego klubu sportowego w Polsce zniża się Cracovia do roli małego klubu dzielnicowego.”.  Tylko ofiarności Pasiaków zawdzięczamy, że tak się nie stało.

Dziennik Polski nr 249 z 20 października 1970
(kliknij aby powiększyć)

Rezerwy w II lidze

1951

Rezerwy grające na szczeblu centralnym to w Polsce rzecz rzadka. Wcale jednak nie nowa. Zdarzyło się nawet, że druga drużyna wywalczyła awans do II ligi. I to takiej prawdziwej. Drugiej nie z racji nazwy, a z racji pozycji w hierarchii. Tak, tak, rezerwy dotarły na zaplecze ekstraklasy! Żeby było ciekawiej, nie jedne, a … dwie od razu! Które? Jedną zgadnąć łatwo. Dzieje się coś niezwykłego, przełomowego w historii polskiej piłki? Zatem – każdy Czytelnik tego bloga już to wie – musi, po prostu musi brać w tym udział Cracovia. W roku 1951 awans do II ligi wywalczyły jak wówczas pisano Ogniwo Ib Kraków i CWKC Ib Warszawa. Na dzisiejszy język tłumacząc Cracovia II i Legia II Warszawa.

Jak im szło w tej II lidze? Otóż wcale tam … nie zagrały. Kto o tym zdecydował? Niby PZPN. Niby, bo PZPN jako takiego nie było, rozwiązano go, w jego miejsce powołując Sekcję Piłki Nożnej Głównego Komitetu Kultury Fizycznej. I tenże niby-PZPN uchwalił w swej mądrości by ligę rezerw stworzyć i tam drugie drużyny ekstraklasy z mocy prawa przenieść. Ot, taka Młoda Ekstraklasa, by wspomnieć projekt sprzed kilku lat. Po kilku latach ligę rezerw rozwiązano, acz miejsc w II lidze nikt zwrócić nie raczył. Miejsc jak najbardziej wywalczonych sportowo na boisku.

A awans ten nie był łatwy. Najpierw wygrać należało swoją grupę klasy wojewódzkiej (trzeci poziom od góry), potem – przynajmniej w Krakowie – czekały baraże okręgowe, a następnie … baraże, tym razem na szczeblu centralnym, grane metodą każdy z każdym, mecz i rewanż. Chętnych było sporo bo w finalnych barażach startowały aż 22 drużyny zgrupowanych w cztery pięcio- lub sześcioosobowe grupy. Awans przysługiwał tylko pierwszemu w każdej z nich. Grupy tworzono wg klucza geograficznego. Pasom przyszło walczyć z przedstawicielami województw kieleckiego (Granatem Skarżysko-Kamienna), rzeszowskiego (Karpaty Krosno), lubelskiego (nieistniejąca już – jakże słusznie – Gwardia Lublin) i … jeszcze jednym rywalem z krakowskiego. Tym ostatnim był mający wówczas swoje wielkie dni Dąbski Kraków. Największe dni miała jednak Cracovia II i to ona wywalczyła awans na zaplecze ekstraklasy.

Przegląd Sportowy nr 85 z 1 października 1951 (f)

Chwalmy zatem rezerwy grające wysoko, lecz pamiętajmy tych co sięgnęli jeszcze wyżej, nawet jeśli ich trud sportowy piłkarska centrala wrzuciła do kosza jednym papierkiem.

Dunaszerdahelyi Atlétikai Club

2019

Dziś, w dniu rewanżu I rundy fazy eliminacyjnej Ligi Europy warto wspomnieć mecz w Dunajskiej Stredzie czy też raczej w Dunaszerdahely, jak chce tego zdecydowana większość mieszkańców tego miasta w Południowo-zachodniej Słowacji.

Wspominajmy zatem i … zrewanżujmy się dziś Węgrom, kibicom DAC.

P_20190711_184706P_20190711_184818P_20190711_193637_1_pP_20190711_193036_1_pP_20190711_185223P_20190711_192100_1_pP_20190711_193907P_20190711_195135P_20190711_200023P_20190711_202504P_20190711_202509P_20190711_202529P_20190711_210745P_20190711_222932_1_pP_20190716_190319_1_p_1P_20190716_190344_1

 

 

Chińczycy na Cracovii

1951

W czasach gdy w szatni prawdziwa wieża Babel wspomnijmy bardziej egzotyczne nacje goszczące na boisku stadionu Cracovii i to kilkadziesiąt lat temu. Na 30 września 1951  prasa zapowiadała nowych zawodników Liu Fu-dunga i Liu Fu-Chinga.

Nie są to jednak zapomniani piłkarze Pasów. To zapowiedź mecz Prasa – Cyrk nr 3 (goszczący wówczas w Krakowie). Cyrkowcy wygrali 5:3, a składzie było jeszcze – niestety nazwisk nie podano – trzeci Chińczyk, dwóch Koreańczyków i Murzyn*. W przerwie spotkania zaprezentowano sztuczki cyrkowe. Zysk z meczu zasilił fundusz odbudowy Warszawy.

Echo Krakowskie nr 254 z 25 września 1951 (f)

* Po uważnym przeczytaniu notki o trzecim Chińczyku, dwóch Koreańczykach i Murzynie nie jestem pewien czy oni grali istotnie, czy to tylko taki żart.