Zatańcz dla stadionu

1909

Gdy prośby do miasta o stadion nie skutkują trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Na jesieni 1909 Cracovia zbierała na budowę własnego stadionu. Jednym z pomysłów jak zarobić była organizacja zabawy tanecznej. Muzyka wojskowej orkiestry, kwiaty, wodzirej, damy  z kotylionami i obficie zaopatrzony bufet.

Stadionu nie wytańczyli tak od razu, pół roku później na zlot z okazji 500-lecia bitwy pod Grunwaldem towarzystwo gimnastyczne Sokół wybudowało wielki stadion, który na prawie półtora roku stał się domem trzech krakowskich klubów w tym i Cracovii. A jednak halerz do halerza, korona do korony i pod koniec 1911 Cracovia budowała sama za swoje swój własny stadion.

Może to jest jakaś rada dla klubów z miast, gdzie włodarze skąpią grosza na sport. Tylko kto przy dzisiejszych cenach w budownictwie tyle wytrzyma na parkiecie?

Pierwszy błysk światła

1938

W maju tego roku po raz pierwszy w Krakowie zabłysnęło elektryczne światło na stadionie. To Cracovia zamontowała oświetlenie boiska piłkarskiego i toru kolarskiego. Interesujący jest powód, dla którego przeprowadzono tę inwestycję. To umożliwienie rozgrywania zawodów porą wieczorną w lecie, kiedy za dnia upał wpływa ujemnie na poziom wysiłku fizycznego zawodników, a i dla publiczności często staje się nie do zniesienia.


(kliknij by powiększyć)

A tamten błysk żarówek zadedykować chciałbym dzisiejszym lampom na nowym stadionie Cracovii, których część zapaliła się wczoraj  i o ile wiem dobrze stało się to po raz pierwszy. Świećcie i niech Wasze fotony odbijają się w złocie!

Kolarze przybywają na Cracovię

1915

Wojenne trudy nie przeszkodziły ludziom Cracovii organizować sportowe życie miasta. Pojawiły się nawet nowości, oto po raz pierwszy w Krakowie kolarze zmierzyli się nie na szosie, a na torze.

Był to także debiut samego kolarstwa w klubie. Po latach tor kolarski stał się powszechnie znanym wyróżnikiem stadionu Cracovii, a sama sekcja jedną z najważniejszych w klubie. Z pewnością każdy zna, choć może nie z racji sportowych sukcesów, przynajmniej jednego kolarza Cracovii – Romana Polańskiego. I pomyśleć, że cała ta historia zaczęła się od małolatów Antosia i Włodzia.

O pierwszych zawodach z 1915 więcej tu [1].

Powrót do Parku Jordana

1910

Ostatnie mecze w Parku Jordana Cracovia rozegrała zapewne w roku 1907. Tam właśnie we wrześniu odbył się festyn Cracovii. Później na trwałe mecze przeniosły się na Błonia i na trochę na tor wyścigów konnych. Tym bardziej zadziwia, że w czerwcu 1910 jedna z drużyn Cracovii rozegrała spotkanie w Parku Jordana.

Nie mam tu całkowitej jasności, czy była to druga czy – raczej – trzecia drużyna. Cracovia symbolem II oznaczała drużynę trzecią, drugą zwano Cracovia Reserves bądź też Cracovia Juniores. Lecz czy prasa zawsze stosowała te oznaczenia?

Nie mniej ciekawy jest rywal, Nic o nim nie pisze Janusz Kukulski w swym niesamowitym dziele „Pierwsze mecze, pierwsze bramki..”. U dziś kojarzy się z Uczniowski, lecz dawniej uczniów szkół średnich nazywano studentami. U mogło też znaczyć Ukraiński, wiadomo, że istniał klub tej nacji w Krakowie lecz międzywojennym. I byłoby raczej UKS lub USK niż KSU. Jeszcze jedna z zagadek, które na rozwiązanie czekają.

Czarnoskóry na Cracovii

1913

W kwietniu 1913 na stadionie Cracovii pojawia się gracz inny niż dotąd widziani. Po raz pierwszy piłkę kopał tam czarnoskóry zawodnik.

Przyznam, że owi Hiszpanie z Ameryki Północnej intrygują mnie równie mocno jak murzyn z Anglii w Afryce Południowej. Podobnież gra Afrykańczyka była pewnym rozczarowaniem dla krakowskiej publiczności. Jak chce anegdota nie sprawdziły się pogłoski o czarnym olbrzymie głową do bramki piłki wnoszącym.

O meczach (3:2 i 5:0) więcej tu: [1] i [2]. Tę i tuziny innych sportowych anegdot opisuje Marek Pampuch w „Pany 1906-2006”, kopalnią takich jest też Leszek Mazan i jego „Pochowajcie mnie na polu karnym Cracovii”. Obie pozycje miłośnikom zabawnych historyjek polecam, naprawdę warto.

Nie przynieś ujmy barwom swego klubu

1914

„W zachowaniu się swojem bacz, byś zawsze postępował
przykładnie, byś nie przyniósł ujmy barwom swego klubu.

Taką to piękną zasadę głosił już w swym pierwszym numerze Tygodnik Cracovia. Jest to jednak niezwykłe, że ledwo co opierzony, powstały raptem osiem lat wcześniej klub, nie myślał o tylko wynikach, ale o zasadach i wartościach. Że w pierwszym numerze swej gazety, pierwsze co miał do przekazania swym zawodnikom i sympatykom to nakaz by świecili przykładem i nie przynieśli ujmy barwom swego klubu.

„Postępuj zawsze szlachetnie, aby przez ciebie cień nie
padł na klub, do którego należysz – szkodzisz bowiem nie tylko jego
sławie, ale sobie i swej drużynie.”

Bądź dżentelmenem, postępuj przykładnie, zachowuj się sportowo, graj fair, nie oszukuj, trzymaj poziom, nie zejdź na psy. Ten przekaz, ta zasada – rożnym językiem wyrażana – towarzyszy Cracovii po dziś dzień


(kliknij by powiększyć)

Tygodnik Cracovia ukazał się po raz pierwszy 12 kwietnia 1914, wychodził nie dłużej niż do I wojny. Niewiele zachowało się do dziś, próżno go szukać w bibliotekach. Widziałem dwa niepełne numery, czy jest coś więcej?

A o wartościach Cracovii, fundamencie na którym stoją biało-czerwoni, można więcej przeczytać tu [1].

Bój o I klasę

1910

Wiosną 1910 Cracovia zaczyna starania o status klubu I klasy. Mimo wielkich kosztów sprowadza do Krakowa najlepsze drużyny by uczyć się od nich gry na wielkim poziomie. Status pierwszej klasy dostawały tylko drużyny najlepsze – liczyły się tu wyniki meczów i klasa rywali.

Zawarta tu jest bardzo ważna informacja. Ważna wobec spotykanego to tu to tam mitu jakoby Cracovia dostała I klasę za jakieś zasługi. W rzeczywistości był to sportowy bój na boisku. Od wyniku tych zawodów zależeć będzie czy biało-czerwoni przyjęci zostaną do I-ej klasy drużyn austryackich. Ta walka o status klubu I klasy zajęła zajęła Cracovii trzy półroczne sezony. Biało-czerwoni rozegrali w tym czasie 27 spotkań z zagranicznymi rywalami.

Uchodźcy śląscy nie pozwalają grać

1921

Dwa lata po zdradzieckim zajęciu Zaolzia przez Czechosłowację stosunki z
tym są cokolwiek nieprzyjazne. Uchodźcy z tych ziem nie pozwalają
Cracovii pojechać na mecz z czeskim klubem.



(kliknij by powiększyć)

Czesi przyjechali na jesieni, a Cracovia Czechosłowację odwiedziła następnej wiosny. Polityka sportowa, równie jak artyzm, musi być kosmopolityczna – co obowiązuje do dziś.