Numeracja miejsc

1910

Choć nie ma żadnego stadionu, a mecze toczą się na Błoniach pojawia się nowość – numeracja miejsc. Które krzesełko zająć – nowy dylemat kibica Cracovii. Z wyjątkiem tych co stać będą cały mecz.

A może nowością była nie sama numeracja, ale tylko tabliczki? Chyba trudno sobie to wyobrazić.

Kibicowski podział Krakowa

1925

Kraków kibicowsko podzielony na dwie części. Na futbolowej mapie Krakowa widać dwie grupy. Jedna to fani Cracovii, druga to Żydzi. Razem to „cała frekwencja sportowa Krakowa”, innych liczących się grup nie ma.

O wynikłych stąd dla innych klubów perturbacjach („pustki u czerwonych”) pisał Tygodnik Sportowy. Warto zauważyć takie fragmenty jak „tysięczne tłumy idą co tydzień na mecze Cracovii” i ten o tym, że „ma narazie Cracovia całą publikę za sobą” – podział podziałem, ale ówcześni kibice bez wstrętu chodzili na różne stadiony.

Ciekawy jest też fragment o robieniu przez Jutrzenkę złotego interesu na wynajmie stadionu dla Cracovii modernizującej swój własny obiekt. Interesujący zwłaszcza w kontekście niedawnej dzierżawy stadionu na Suchych Stawach, szansy finansowo dla Hutnika zmarnowanej.

Cały ten artykuł tu jest dostępny [1].

Stadion postawimy sobie sami

1910

Głód własnego stadionu narasta. Ze szczególną petycją zwróciła się Cracovia do prezydenta Krakowa w marcu 1910. Nie prosiła o wybudowanie obiektów sportowych. Poprosiła tylko o wydzierżawienie kawałka Błoń. Stadion była gotowa postawić sobie sama. I to jaki!

Zgody nie była. Znaczy była, lecz nie dla Cracovii, Błonia dostały się Sokołowi, potem wybudowany przez niego stadion wrócił do miasta i był wynajmowany m.in. przez Cracovię.

Stało się jednak dokładnie tak jak zaplanował KS. Niecałe dwa lata później Cracovia wynajęła kawałek Błoń (bo wówczas były to Błonia), nie od miasta, a od sióstr norbertanek. I sama sobie postawiła stadion.

Najdłuższa seria porażek w ekstraklasie

1953

Mecz dwóch Ogniw. Bytomskiego, któremu nie wolno było zwać się Polonią z krakowskim, któremu zabroniono nosić nazwę Cracovii. Poszło źle, po ciekawym meczu zwyciężyli Ślązacy. A potem było gorzej bo oto zaczęła się najdłuższa seria porażek w ekstraklasie. Razem siedem kolejnych przegranych.

Przełamanie przyszło trzy miesiące później, w meczu z tym samym zespołem. Pomogła przerwa w rozgrywkach i liga została w Krakowie.

Strona o tym meczu jest tu [1], a tu ekstraklasowe [2] i wszystkie [3] Pasów serie dobre i złe. A uważny czytelnik znajdzie, że poza pierwszą ligą bywało gorzej – najgorsza seria 11 kolejnych porażek zaczęła się w I, lecz zakończyła już w II.

Oklaski w teatrze

1969

Cracovia wraca do ekstraklasy. Z tej okazji katowicki „Sport” publikuje artykuł mówiący o tym jaką popularnością w mieście cieszą się Pasy. Mowa tu o frekwencji, która na drugoligowej  wówczas Cracovii była znacznie większa niż na pierwszoligowej Wiśle. Ale przede wszystkim mowa o popularności i wśród zwykłych krakowian i w świecie artystów, literatów i naukowców.

Czyż można się zatem dziwić, że grający w teatrze aktorzy myśleli tylko o jednym – jaki wynik jest Pasów? Cóż zaskakującego w tym, że przed rozpoczęciem drugiego aktu podali go widowni? I że teatr zahuczał od braw?


(kliknij by powiększyć)

A ja pozwolę sobie przybliżyć postać jednego z wielkich krakowskich aktorów, zagorzałego zwolennika – jakże by inaczej – Cracovii. Klikać tu [1].

Świdnica przyjeżdza za szybko

1945

Na Ziemie Zachodnie i Północne zdążają „poranieni wojną”. Uchodźcy ze Kresów Wschodnich, ale i ludzie z innych części Polski którzy zapragnęli zacząć kuć swój los od zera lub muszą schować się tam gdzie władza słaba. Znajdują tam boiska i zakładają kluby sportowe. Jeden z nich, Polonia Świdnica, pokonała 5:4 gości z Krakowa Pocztowy Klub Sportowy i sama pojechała z rewizytą. Cel jednak obrała zbyt ambitny – Cracovię. Pionierzy z Dolnego Śląska polegli 14:1. Bo to jeszcze nie był ich czas, bo przyjechali za wcześnie.

Strona o tym meczu jest tu [1].

A ja załączam pozdrowienia dla klubów ze Świdnicy i Wałbrzycha, których graffiti dziś oglądałem w sentymentalnej podróży do krainy szczęśliwego dzieciństwa mego ojca z rodziny „poranionych wojną”. Bądź pozdrowiona Karolino Jaworzyna Ślaska ze swym cud zielonym stadionem i ty Kolejarzu, którego szukaliśmy, ale już Cię nie ma.

Pierwszy wjazd z bramą

1908

Pierwsze mecze na Błoniach toczono na boiskach ogrodzonych sznurkami, czasem obwieszonych płótnem. Sznury służyły temu by nie podszedł blisko nikt, kto nie zapłacił. 31 maja 1908 podczas meczu Wisły Kraków z Pogonią II Lwów (tak z rezerwami, to nie pomyłka) doszło do chuligańskiego wybryku. Prawdopodobnie pierwszego w historii polskiej piłki. Otóż po przerwie tłum młodzieży siłą zaatakował bramę by przez nią wedrzeć się na  „stadion”. Szturm musiała odpierać policja.

W świecie to niesłychane komentują dla prasy piłkarze Cracovii. Wiedzą co mówią, to prawdziwi światowcy, trzy dni wcześniej zagrali mecz w Opawie. Pierwszy międzynarodowy mecz w historii polskiej piłki nożnej.