Powódź zatapia nowy stadion

1925

Wiosną Cracovia kończy remont swojego stadionu. Najbardziej dopieszczona jest murawa, idealnie równa, gładka, zielona. Niestety lato 1925 przynosi wielką powódź w mieście. Nie ma już murawy, stadion zostaje zatopiony.


(kliknij by powiększyć)

Powódź sięgnęła także Parku Jordana i drugiej strony Błoń. Zalane zostały stadiony Jutrzenki i Wisły.

Powódź na Cracovii miała i swoje międzynarodowe konsekwencje. Zaplanowany mecz reprezentacji z Węgrami nie mógł się odbyć. Kraków nie chciał oddać organizacji meczu. Myślano o stadionie Makkabi (obecny obiekt Nadwiślana) ostatecznie zagrano tydzień później na jako tako osuszonym stadionie Wisły. Tak oto po raz pierwszy w historii i niestety nie ostatni reprezentacja Polski grając w Krakowie nie zagrała na stadionie Cracovii.

Bardzo dobry skład

1922

„Zdaniem naszem skład ten jest bardzo dobry” tak komentuje redakcja lwowskiego Sportu powołania na mecz reprezentacji z Jugosławią. Na boisku wystąpiło 2 graczy Pogoni Lwów, 1 Warty Poznań i 8 (słownie ośmiu) Cracovii.

Z usług rezerwowych nie skorzystano. Na stadionie HAŠKu w Zagrzebiu Polska zwyciężyła 3:1. Dwie bramki Kałuży i jedna Garbienia. Bardzo dobrze dobrany skład.

Relacja Sportu z tego meczu jest do poczytania tu [1].

Mistrzostwo dla przyjaciół

1937

Dziś mecze ostatnich kolejek odbywają się o jednej porze. Przed wojną nie stosowano tego zwyczaju. Nawet pojęcie kolejki ligowej było dość luźne i kluby grały swoim własnym rytmem, raz te raz tamte. Terminarz sezonu 1937 był taki, że gdy liderująca w tabeli Cracovia rozegrała swój ostatni mecz wcale tytułu pewna być nie mogła. Drugi w tabeli AKS Chorzów miał do rozegrania dwa spotkania. Dwa punkty straty, co przy znacząco gorszym stosunku bramek wymagało zwycięstwa i remisu. Zadanie wydawało się dość łatwe, bo na przeszkodzie stały grające o nic Pogoń Lwów i Wisła Kraków.

A jednak AKS mistrzem nie został. „Serdeczna przyjaźń Pogoni z Cracovią doznała nowego wzmocnienia.” Pogoń Lwów zagrała dla krakowian i zwyciężyła 1:0.

A mistrzostwo to było niezwykłe. Mistrz bowiem, Cracovia, był beniaminkiem ligi i rzecz taka zdarzyła się po raz pierwszy i dotąd powtórzyła tylko raz. Aby było jeszcze ciekawiej beniaminkiem był także wicemistrz Amatorski KS z Chorzowa.

Jak Cracovia aeroplanem nie poleciała (IV)

1910

Hieronimus też miał kłopoty ze wzniesieniem się w przestworza.

5 maja wzlot odwołano z powodu ulewnego deszczu. Kolejny termin wyznaczono na 8 maja, ale dzień wcześniej o barbarzyńskiej 5:30 rano Hironimus zaplanował lot próbny, wzbił się na 40 metrów w gorę i … runął w dół doszczętnie rozbijając swą maszynę. Nic to, naprawiono. Kolejny wzlot już 14 maja. Parę godzin wcześniej ulewa zamieniała tor wyścigowy w grzęzawisko, ale Hieronimus i tak postanowił spróbować. Długo nie mógł się odbić, za bardzo zbliżył się do Parku Jordana, a że nie miał odpowiedniej wysokości by minąć drzewa wylądował. Skręcić jak powiedział w wywiadzie nie mógł bo przy takim manewrze „aeroplan traci bardzo na chyżości”. 21 maja „z rozporządzenia policyi” czeski inżynier (choć nie jestem pewien czy czeskiej czy raczej niemieckiej narodowości) dokonał udanego wzlotu próbnego wznosząc się na 30-40 metrów w górę.

Aż przyszła niedziela 22 maja. Tłumy widzów czekały na Błoniach, ale nie działo się nic – za silny wiatr wiał. Czekano, czekano, czekano. Za kwadrans ósma wieczorem wiatr przycichł, na szopie wywieszono biała chorągiew, to znak dla publiczności – będzie wzlot. „Los” – krzyknął  Otton Hieronimus do mechanika i poleciał. 40 metrów górę. Leciał i lądował wśród burzy oklasków krakowian. „Widok wspaniały! Człowiek-ptak szybuje przez przestwory.” – zanotował reporter Nowości.


(kliknij by powiększyć)

A jego pasiasty rywal nadporucznik Müller? O nim już ani słowa nie padło. Czy nie naprawił swej maszyny, czy z innego powodu oddał pola Hironimusowi nie wiadomo. Cracovia aeroplanem nie poleciała.

Jak Cracovia aeroplanem nie poleciała (III)

1910

Mimo kraksy nadporucznik od pionierów Müller (tu pisany Miller) nie rezygnuje. Niedziela, o której mowa to 1 maja. To data innego jeszcze wydarzenia – od tego dnia za cenę 1 korony krakowianie mogli oglądać na specjalnej wystawie samolot, którym zamierzał polecieć konkurent cracoviackiego pilota inżynier Hieronimus.

Opowieść nadal nie skończona, zdradzę tylko, że nadporucznik Müller nie był jedynym, którego maszyna się rozbiła.

PS. Przy okazji szukałem informacji o wypadku Müllera w wiedeńskich gazetach, ale – mimo istnienia lotniczej rubryki w niektórych – nic nie znalazłem.  Być może to z racji tej ich czcionki – pismo gotyckie nie jest czymś co biegle czytam. Jakby ktoś znalazł będę zobowiązany. CK Browar oczywiście.

Jak Cracovia aeroplanem nie poleciała (I)

1910

Lotnictwo dociera do ziem polskich. Najpierw w Warszawie, potem we Lwowie odbywają się pierwsze próby wzlotów. 16 kwietnia 1910 we Lwowie maszyna pilotowana przez Legranda po kilku próbach wzlotu rozbija się. 24 kwietnia 1910 w obecności 20 tysięcy widzów inżynier Otton Hieronimus, konstruktor z fabryki automobilów w Mladej Boleslav w Czechach wznosi się w przestworza aparatem Bleriota. Człowiek może latać, czas aby zobaczyli to krakowianie.

W Krakowie na torze wyścigów konnych  (plus minus tam gdzie dziś stadion Wisły) 5 maja wystartować ma inż. Hieronimus. Pokaz urządza Galicyjski Klub Automobilowy. Ale oto nieoczekiwanie do rywalizacji włącza się… Cracovia! I na dodatek odnajduje pilota-krakowianina.

Jak miał na imię C i K nadporucznik inżynier Müller ze wstydem powiem nie wiem. Nigdzie w prasie jego imienia nie napotkałem.

c.d.n.

Bytomscy lwowiacy

1945

Lipiec. Do Krakowa przyjeżdża… no właśnie kto? To mecz „z Polonią – czytaj: Pogoń” pisze reporter sportowego tygodnika Start o gościach z Bytomia. Bardziej bezpośredni jest sprawozdawca Dziennika Polskiego. To „bytomscy lwowiacy”  czy wręcz „goście lwowscy„. Kibice Cracovii manifestują przywiązanie do świeżo utraconego Lwowa. Jak zawsze niepokorni.

Dziś Polonia Bytom uważa 1920 za swój rok założenia. To na pewno świetnie brzmi taka stara przedwojenna data. I jest cennym, że pamięta się o polskich klubach w niemieckiej części Górnego Śląska. Ale tamta Pogoń to nie ta dzisiejsza. Drodzy poloniści posłuchajcie 10 tysięcy wiwatujących krakowian – Polonia Bytom powstała w 1945 by ocalić to co Polska wówczas straciła. Bierzcie te oklaski!

Więcej o tym meczu tu [1]. Warto zaznaczyć – padł gol w przedostatniej minucie.

Złodziejski podkop pod stadionem

1938 

Okazuje się, że podkop można wykonać nie tylko po to by ograbić bank. Można też zrobić w ten sposób skok na .. stadion. Pomysłowi złodzieje przekopali się przez trybunę do szatni i ograbili piłkarzy też akurat kopiących, ale piłkę na murawie. Na dodatek okradli gości, którym Cracovia użyczyła swój stadion.

Czy ktoś słyszał kiedyś o tak zuchwałej kradzieży?

Swoją drogą o pożyczanie przez Cracovię swojego stadionu ma tradycję równie długą jak sam stadion. To tam swoje oficjalne mecze  jako gospodarze grała cała plejada krakowskich klubów. Pewnie jeszcze kiedyś coś o tym więcej napiszę.