Klub Sportowy Cracovia po raz pierwszy

1907

Rok 1907 to rok fuzji. Na wiosnę łączą się Akademicki Klub Footbollowy Cracovia i I Klub Studencki Biało-Czerwoni. Nazwa zjednoczonej drużyny to Klub Sportowy Cracovia. W prasie po raz pierwszy pojawia się ona – w pełnym brzmieniu – 20 września 1907 w dzienniku Nowa Reforma – a dokładniej jest to najstarsze jej użycie jakie odnalazłem.

 

Wyjaśnienia wymaga mała litera „s”. Na początku XX wieku tak w galicyjskiej prasie często pisano nazwy własne – tylko pierwszą literę całej nazwy z dużej, podobnie jak obecnie np w języku czeskim. Czy była to formalna reguła języka polskiego czy tylko lokalna maniera tego nie wiem.

O historii nazw Cracovii więcej tu [1].

Faszystowskie pozdrowienie

1934

Do Polski przybywa drużyna z Włoch, świeżo upieczonych mistrzów świata. To słynny już wtedy AC Milan. W kolejnych meczach mierzy się z Pogonią Lwów, Cracovią i 1.FC Katowice. W Krakowie nieznaczna porażka biało-czerwonych 3:4.

Ciekawsze jednak – z dzisiejszego punktu widzenia – wydarzenia dzieją się przed meczem. Grzmot oklasków powitał wbiegających na boisko gości, a 11 podniesionych rąk odpowiedziało ze środka faszystowskim pozdrowieniem napisał Przegląd Sportowy. Nieco odmienną kolejność pozdrowień i oklasków podał IKC.

Warto ten zadedykować zwolennikom teorii salutu rzymskiego. Jak widać ówczesna prasa nie miała żadnych wątpliwości co widzi i jak to się nazywa.

O meczu więcej tu [1].

0:10? Gramy do końca!

1910

Mecz z Vienna Cricket and Football-Club czyli popularnymi wówczas Krykieterami. Sroga dla Pasów lekcja futbolu na poziomie światowym.

28 minuta drugiej połowy, zatem 73′ naszej rachuby. 10:0 w plecy. Zostało 17 minut. Co robić? Położyć się i czekać na gwizdek? Walczyć, walczyć do końca, wynik nie ma znaczenia. Cztery bramki dla Pasów i mecz kończy się 4:11.

Więcej o meczu tu [1].

Wyżej kostek w błocie

1922

Początek sezonu, mecz z Pogonią Katowice, niegdyś najlepszym polskim klubem tego miasta, gdzieś tam zaginionym w powojennych zakrętach historii.

Ale od wrażeń sportowych ważniejsze inne. Bo też dziwne zlekceważenie, płacącej wstęp publiczności okazał zarząd Cracovii, każąc swym gościom brnąć wyżej kostek w wodzie i błocie, by się dostać na widownię napisał reporter Przeglądu Sportowego. A jego kolega z Tygodnika Sportowego ujął to tak:

I znów oddajmy głos Przeglądowi: Płacąc publiczność ma prawo żądać nieco więcej opieki i staranności nad jej wygodami. Dzisiaj ograniczamy się do tych kilku uwag, mając nadzieję, że w przyszłości podobne rzeczy się nie powtórzą i zarząd Cracovii w porę uczyni odpowiednie zarządzenie. Nic takiego się nie stało, w sezon 2010 kibice Cracovii weszli tonąc w błocie i kałużach w miejscu złośliwie zwanym Suchymi Stawami.

O meczu z Pogonią z 1922 więcej tu [1], o tym drugim napiszę za pół wieku.

Do widzenia z ligi!

1935

Ostatnia kolejka raczej marnego dla Cracovii sezonu. Klubowi przyzwyczajonemu walczyć o złoto grozi spadek z Ligi (pierwszej, nie ma innej). W ostatnim meczu jedzie do Hajduk Wielkich do Ruchu. Ale Ślązacy też o coś graja – o mistrzostwo. Muszą być o punkt lepsi od Pogoni Lwów walczącej z Wartą w Poznaniu. Jest jeszcze jeden pojedynek ważny dla układu w tabeli. To mecz Garbarni z Legią.

W Hajdukach tylko remis, ale Pogoń w Poznaniu przegrywa w Poznaniu i tytuł zdobywa Ruch. Z Krakowa wieści przychodzą dla Pasów marne Garbarnia wznosi się na szczyty i gromi Legię 8:0. A to oznacza tylko jedno, posiadacz 3 z 14 tytułów mistrza opuszcza Ligę.

O meczu więcej tu [1] i [2].

Po roku biało-czerwoni wrócili, wrócili w stylu wielkim, jakim nikt dotąd i na długo jeszcze potem nie wrócił bo wrócili zdobywając mistrzostwo.

Cracovia spuszcza Lecha

1966

II liga. Dwie kolejki do końca, Lech Poznań traci dwa punkty do bezpiecznego miejsca. Ale jest jeszcze nadzieja – terminarz. W ostatniej kolejce dawno zdegradowany Motor Lublin. W przedostatniej lider ligi Cracovia, która nie gra już o nic bo właśnie wywalczyła awans do ekstraklasy. Lech rusza do ataku, ale ostatnią iskierkę nadziei zgasiła Cracovia napisze nazajutrz Sport. Dwie minuty, dwa gole i druga liga już nie dla Lecha.

Zastanawialiście się czasem dlaczego w 2009 grający de facto o pietruszkę Lech pogrążył Pasy? Może oni tam po prostu znali historię?

Pierwsze walne zgromadzenie

1910

19 lutego 1910 odbyło się pierwsze walne zgromadzenie Klubu Sportowego Cracovia. Pierwsze po formalnej rejestracji jako odrębne stowarzyszenie.

Z zebrania tego zachował się ręcznie pisany protokół. Jest on źródłem nieustających kłopotów, bo jak byk wpisano tam datę 16 lutego. „Byk” jak sądzę jest tu słowem kluczowym.

Dla uczczenia tego wydarzenia, dziś tj. 17 lutego 2010 o 18:00 w tej samej sali Towarzystwa Lekarskiego przy ulicy Radziwiłłowskiej 4 w Krakowie odbędzie się uroczyste Walne Zgromadzenie Cracovii. Reprint owego ręcznie pisanego protokołu będzie jednym z prezentów jakie otrzymają zaproszeni goście.

O wątpliwościach co do daty (16 czy 19), o tym dlaczego dopiero w 1910 i co tam wtedy uchwalono możecie poczytać tu [1].

Rozwiązanie Cracovii

1910

Dziś nie z prasy, ale za to autentyczny dokument. To statut Klubu Sportowego Cracovia z listopada 1910 (wydany drukiem w roku 1911). Wśród wielu ciekawych zapisów zwraca uwagę ten ostatni. Przewidziano w nim bowiem sytuację ewentualnej likwidacji klubu. I to w formie testamentu gdyby taka uchwała zapaść nie mogła.

 

Warto w tym miejscu pochwalić niezmordowaną Radę Seniorów – w tę środę na uroczystym walnym zgromadzeniu klubu zostanie rozdany reprint tego statutu. Można go zobaczyć już teraz – PDF jest tutaj [1].

A dlaczego to walne jest tak specjalne? O tym tu [1].

Cracovia Wisłę znosi na rękach

1923

Finał Mistrzostw Polski. Po zdecydowanej (3:0) porażce we Lwowie  Pogoń wydaje się faworytem rewanżu z Wisłą. Poganiaczom wystarczy remis, Wisła musi wygrać. Wynik bramkowy nie ma znaczenia – zwycięstwo Białej Gwiazdy oznacza trzeci dodatkowy mecz. I tak się dzieje – wiślacy zwyciężają 2:1, a z boiska nie schodzą sami. To piłkarze Cracovii znoszą ich na rękach. Wszak Kraków zwyciężył!

Gdzieś tam między sporami działaczy, między kłótniami kibiców sportowcy potrafili docenić innych sportowców.

A happy endu nie było, na neutralnym boisku w Warszawie Wisła przegrała trzeci mecz 1:2.